JW subtitle extractor

JW Broadcasting — kwiecień 2026

Video Other languages Share text Share link Show times

Witajcie w audycji
JW Broadcasting®!
W tym miesiącu dowiemy się,
jak patrzeć na siebie oczami Jehowy.
W Księdze Micheasza
poszukamy cennych lekcji
dotyczących uczciwości i skromności.
Przekonamy się też,
że nawet najmniejsze
przejawy życzliwości
mogą mieć wielki wpływ
na innych.
Przed wami audycja
JW Broadcasting!
Kochani przyjaciele,
czy kiedykolwiek
czuliście się
jak pewna siostra,
która napisała:
„Niezależnie od tego,
jak bardzo
kocham Jehowę
i ile wysiłku wkładam
w służbę dla Niego,
zawsze dręczy mnie myśl,
że sprawiam Mu zawód”.
Niestety, czasami nasze
niedoskonałe serca wmawiają nam,
że niezależnie
od naszych starań,
nigdy nie będziemy w stanie
w pełni zadowolić Jehowy.
Wiemy, że Jehowa
chętnie wybacza,
ale mimo to być może dalej
obwiniamy się za rzeczy,
które zrobiliśmy lub powiedzieliśmy
w przeszłości.
Niektóre błędy lub grzechy
mogliśmy popełnić bardzo dawno temu,
ale ciągle je przeżywamy i odtwarzamy
w naszych umysłach na nowo.
To bardzo zniechęca
i ograbia z sił.
Pewnie od czasu do czasu
każdy z nas ma takie uczucia.
Dlaczego można tak powiedzieć?
Jehowa natchnął apostoła Jana
do spisania bardzo ważnych słów,
które są jednocześnie
tytułem tego przemówienia:
„Bóg jest większy niż nasze serca”.
Zobaczmy 1 Jana 3:19, 20.
Otwórzmy nasze Biblie
na tym fragmencie i przeczytajmy:
Zauważmy, że apostoł Jan
użył tutaj liczby mnogiej.
„[My] uspokoimy
przed Bogiem swoje serca”.
I dalej:
„za co by nas potępiały”.
Tak, to niestety możliwe.
Nawet apostoł Jan miał
negatywne myśli na swój temat.
Ale w tych samych wersetach
wyraził też przekonanie,
że Jehowa skupia się
na naszych dobrych stronach.
W wersecie 19 przeczytaliśmy:
„W ten sposób poznamy,
że pochodzimy z prawdy”.
Przypomnij sobie,
dlaczego zostałeś chrześcijaninem?
Usłyszałeś i uwierzyłeś
w prawdę ze Słowa Bożego.
Uwierzyłeś w Jezusa
i w to, czego nauczał.
Odrzuciłeś świat i jego kłamstwa.
Naśladujesz Chrystusa,
gdy okazujesz miłość
współwyznawcom
i starasz się robić to,
co słuszne.
Dlatego można powiedzieć,
że ‛pochodzisz z prawdy’.
To właśnie prawda
zmieniła nasze życie.
Już sama świadomość tego
upewnia nas,
że jesteśmy
częścią rodziny Jehowy.
Jednak czasami nasze serca
nadal mogą nas potępiać.
Dlaczego?
I jak to się dzieje?
Ma to związek
z naszym sumieniem.
Kiedy Pismo Święte
wspomina o sercu,
najczęściej chodzi o nasze
symboliczne serce, nasze wnętrze,
to, jacy jesteśmy w środku.
W Strażnicy
z 1 sierpnia 1997 roku czytamy:
„Biblia łączy sumienie
z symbolicznym sercem,
będącym siedliskiem
naszych uczuć i emocji”.
Zacytowano tam też
słowa z Rzymian 2:15,
gdzie Paweł wyjaśnia,
jak działa sumienie u osób,
które nawet nie znają
Prawa Mojżeszowego.
Zobaczmy.
Rzymian 2:15:
Tak więc
dane od Boga sumienie
może nas oskarżać
albo uniewinniać.
Może nas ostrzegać
przed zejściem na złą drogę,
albo wyrzucać nam to,
że się potknęliśmy
i zrobiliśmy coś złego.
Przekonał się o tym Dawid.
W trakcie
ucieczki przed Saulem
natknął się na niego w jaskini
i odciął kawałek jego płaszcza.
W 1 Samuela 24:5 czytamy,
że potem
„Dawida dręczyło sumienie”,
a w przypisie,
że „smagało [go] serce”.
Sumienie podpowiadało Dawidowi,
że okazał brak szacunku
wobec Saula,
który był królem
wybranym przez Jehowę.
Widzimy więc, że sumienie
pozwala nam przeanalizować
i ocenić nasze postępowanie.
Wyrzuty sumienia
mogą nas pobudzić do skruchy
i zmiany postępowania.
Ale z drugiej strony,
jeśli nasze sumienie
jest zbyt krytyczne,
poczucie winy
może nas przytłoczyć.
Moglibyśmy zacząć myśleć,
że bez względu na to,
jak bardzo żałujemy
tego, co zrobiliśmy,
to Jehowa
nigdy nam nie wybaczy.
Albo że tylko doskonali ludzie
są w stanie Go zadowolić.
W Rzymian 2:15
apostoł Paweł wyjaśnił,
że nasze sumienie jest jak sędzia,
który orzeka o naszej winie.
Wyobraź sobie taką sytuację:
Jesteś na sali sądowej
w trakcie procesu jako oskarżony.
Sędzia, czyli twoje sumienie,
przygląda się zebranym dowodom
i wysłuchuje zeznań świadków,
czyli twoich myśli.
Oczywiście dobry sędzia,
żeby wydać sprawiedliwy wyrok,
weźmie pod uwagę
zeznania świadków obu stron.
Ale co by było,
gdyby sędzia
brał pod uwagę zeznania
tylko świadków oskarżenia?
Te oskarżające myśli
domagają się dla nas
surowego wyroku oraz kary.
Tak, jak gdyby
mówiły do sędziego:
„To niewybaczalne.
Nigdy nie pozwolimy
mu o tym zapomnieć.
Dobrze wiedział,
co powinien był zrobić.
Ale jest słaby
i ma złe pragnienia.
Powinien zgnić w więzieniu!”.
Gdyby sędzia
słuchał tylko takich oskarżeń
i nie dopuścił do głosu
świadków obrony,
to bez wątpienia
uznałby cię za winnego
i skazał na długie
lata więzienia.
Podobnie może być
z naszym sumieniem.
Jeśli nie będziemy
go odpowiednio kształtować,
może się stać,
jak taki niesprawiedliwy sędzia,
który wydał na nas wyrok,
przez co stajemy się więźniami
naszych wyrzutów sumienia.
Wpadamy w wir
negatywnych myśli,
które nas blokują
i nie pozwalają iść do przodu.
A jakim sędzią
jest twoje sumienie?
Pamiętaj, dobrze wyszkolone sumienie
stanie w twojej obronie,
kiedy negatywne myśli
będą próbowały cię przytłoczyć.
Więc żeby sumienie
dobrze nas prowadziło,
nie może bazować jedynie
na znajomości praw Jehowy,
musi dobrze znać Tego, który je dał —
Jehowę, doskonałego Sędziego.
W Strażnicy nr 12
z 1977 roku, w artykule
„Szkolenie sumienia,
by nam lepiej służyło”,
tak o tym napisano:
I to jest sedno sprawy.
Z Biblii dowiadujemy się,
że Jehowa kocha sprawiedliwość,
ale kiedy nas ocenia,
jest też rozsądny.
On jest pełen miłosierdzia
i lojalnej miłości —
nasz Bóg to doskonałe
uosobienie miłości.
Znajomość osobowości Jehowy
powinna tak kształtować
nasze sumienie,
żeby umiało oceniać nas
w sposób zrównoważony.
Nie chcemy, żeby było pobłażliwe
i usprawiedliwiało złe postępowanie,
ale z drugiej strony
nie chcemy, żeby oceniało nas
zbyt surowo i niesprawiedliwie.
Wróćmy do naszego przykładu.
Dobry sędzia,
który zna Jehowę,
będzie chciał wysłuchać
też świadków obrony.
Mogliby nas bronić
na przykład w taki sposób:
„Wysoki Sądzie, nie można
patrzeć na tego człowieka
tylko przez pryzmat
dawnych błędów.
Przyszedł czas, żeby je wybaczyć
i na zawsze usunąć z akt.
Zapłacił za nie wysoką cenę
i wystarczająco długo
nosił ten ciężar w sercu.
Już nie można
zmienić przeszłości,
ale dowody jego skruchy
mówią same za siebie.
Jest teraz
zupełnie innym człowiekiem”.
Znamy Jehowę i wiemy,
że On bardzo dobrze zna nas.
To sprawia, że uspokajamy
„przed Bogiem swoje serca
w związku ze wszystkim,
za co by nas potępiały.
Bo Bóg jest większy niż nasze serca
i wie wszystko”.
Czy to nie przynosi nam ulgi?
Jehowa zna nasze serca,
naszego wewnętrznego człowieka.
To prawda,
Jehowa widzi nasze błędy,
ale widzi też pobudki,
uczucia, potencjał
i pragnienie
robienia tego, co słuszne.
Bierze pod uwagę
wszystkie okoliczności,
jakie mogły mieć wpływ
na nasze zachowanie,
w tym nasze geny
i odziedziczoną niedoskonałość.
W leksykonie Wnikliwe, pod hasłem
„Miłosierdzie”, czytamy takie słowa:
„Oczywiście największą i podstawową
ułomnością rodzaju ludzkiego
jest grzech odziedziczony
po praojcu, Adamie.
Dlatego ludzkość jako całość
znajduje się w opłakanym stanie
i jest godna litości.
Jehowa Bóg
okazał jej miłosierdzie
przez utorowanie drogi
do uwolnienia jej od tej ułomności.
Można powiedzieć, że Jehowa
jest świadomy naszych ułomności
i właśnie dlatego tak chętnie
okazuje nam miłosierdzie.
Pomyślmy
przez chwilę o sytuacji,
w której Jehowa udowodnił,
że jest ‛większy niż serce’ jego sługi.
Mam na myśli Piotra.
W najgorszą noc swojego życia
Piotr nie raz,
ale trzy razy wyparł się Jezusa
i udawał,
że w ogóle go nie zna.
Wyobraź sobie,
jak musiał się czuć Piotr,
kiedy w tym momencie Jezus
odwrócił się i spojrzał mu w oczy.
Myślisz, że Piotr był w stanie
kiedykolwiek o tym zapomnieć?
Czy mogło tak być,
że później każde pianie koguta
przypominało
Piotrowi o tej sytuacji?
Może jak taka zdarta płyta,
ciągle odtwarzał w swojej
głowie te słowa:
„Nie znam go”.
„Nie znam tego człowieka”.
Jakkolwiek było, dobrze wiemy,
jak Jezus pomógł
Piotrowi poradzić sobie
z tym nadmiernym
poczuciem winy.
W dniu, w którym
Jezus zmartwychwstał,
ukazał się Piotrowi na osobności
i dał mu wyjątkową możliwość
okazania skruchy za to, co się stało.
My co prawda nie znamy
szczegółów tej rozmowy,
ale Piotr na pewno
nigdy jej nie zapomniał.
Z Ewangelii według Jana,
21 rozdziału,
dowiadujemy się, że później
Jezus dał Piotrowi możliwość,
żeby w obecności innych uczniów
trzy razy potwierdził,
że kocha Jezusa.
I również w obecności apostołów
Jezus powierzył Piotrowi
bardzo ważne zadanie.
Dzięki temu Piotr zamiast w kółko
przypominać sobie ten moment,
kiedy wyparł się Jezusa,
zyskał nowe piękne wspomnienia.
Jehowa posłużył się Jezusem
i pokazał Piotrowi, że jest większy
niż jego niedoskonałe serce.
Podsumujmy.
Czego się dzisiaj dowiedzieliśmy?
Dobrze wyszkolone sumienie
nie jest pobłażliwe,
ale nie jest też zbyt krytyczne.
Musimy uczyć się patrzeć
na siebie tak,
jak patrzy na nas Jehowa.
Ufamy, że ceni nasz wysiłek
w służbie dla Niego
i nie osądza nas surowo.
Jesteśmy przekonani,
że Jehowa Bóg „jest większy
niż nasze serca”.
Nigdy nie wątp,
że Jehowa cię kocha!
On zapewni ci wszystko,
czego potrzebujesz,
żebyś służył Mu
z prawdziwą radością.
Zobaczmy,
jak nasi braci i siostry
radzą sobie z niskim poczuciem
własnej wartości.
Niełatwo jest żyć z czymś,
co nas dręczy w środku,
a czego inni nie widzą.
Prowadziliśmy szczęśliwe życie.
Mieliśmy dwie córki.
Mój mąż był starszym,
a ja byłam pionierką.
Ale pewnego dnia nagle i zupełnie
niespodziewanie mąż zmarł.
W jednej chwili
zostałam wdową.
Nienawidziłam tego słowa.
Przez nie czułam się słaba.
Już nie wiedziałam,
kim jestem.
Czułam się nic niewarta
i kompletnie zagubiona.
W dzieciństwie
brakowało mi takiego ojca,
który by się o mnie
naprawdę troszczył.
Dorastałem w ciągłym poczuciu,
że jestem niewystarczająco dobry.
Uważałem, że się
do niczego nie nadaję,
jestem nieudacznikiem.
Takie uczucia towarzyszyły
mi w dorosłym życiu
i zdarzają się nawet teraz.
Miałem 22 lata, kiedy
się dowiedziałem, że cierpię na OCD.
To zaburzenie, które sprawia,
że ciągle masz wątpliwości.
Twój mózg przez cały dzień
wmawia ci, że zrobiłeś coś złego.
Do tego stopnia, że jesteś
gotowy sam się zgłosić na policję.
To naprawdę cię wykańcza,
bo nie możesz nad tym zapanować.
Przezwyciężanie
negatywnych myśli to ciągła walka.
Zmagam się z tymi natrętnymi
myślami każdego dnia.
Chciałabym powiedzieć,
że świetnie sobie radzę,
że dobrze się czuję,
ale tak nie jest.
To może być paraliżujące.
I takie by było,
gdybym nie miał Jehowy
i zboru.
Mam przyjaciela, który też ma
zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.
Obaj mierzymy się z tymi
samymi obsesjami i fobiami.
Ta świadomość
bardzo mi pomogła.
Myślę, że tego przyjaciela
dał mi Jehowa.
Do przyjaciółki mogę napisać:
„Jest mi smutno”.
Pyta: „Jak ci pomóc?”.
„Nie wiem, po prostu
potrzebuję się wyżalić”.
„Jasne, zamieniam się w słuch”.
Czasami przygotowuję
jakieś zadanie w zborze
i myślę sobie, że
się do tego nie nadaję,
że ktoś inny zrobiłby to lepiej
i pewnie trochę tak jest.
Ale wiem, że Jehowa
widzi moje wysiłki.
I w pełni zgadzam się ze słowami
z Objawienia 4:11,
że ‛należy Mu się
chwała, szacunek i moc’ —
wszystko, co mogę Mu dać.
I jestem pewny,
że Jehowa to docenia.
Nawet jeśli ktoś
czuje się bezwartościowy,
to Jehowa cieszy się,
widząc, jak się stara.
Wiem, że powinnam być
w Sali Królestwa
i wielbić Boga razem z innymi,
nawet jeśli będę płakać
podczas zebrania albo pieśni.
To nie szkodzi.
Naprawdę, masz prawo
czasami być smutna.
To pomaga.
Dzięki temu możesz się przybliżyć
do zboru i do Jehowy.
Każdego dnia od nowa uczę się
patrzeć na siebie oczami Jehowy.
Bardzo pomaga mi modlitwa.
I to, że Jehowa
rozumie moją chorobę.
Kiedy mam atak paniki,
gorąco się modlę
i proszę Jehowę, żeby
pomógł mi odzyskać spokój.
Jehowa pomaga mi też tym,
jak odpowiada na moje modlitwy.
Och!
Właśnie to mnie
najbardziej rozkleja.
Bo kiedy się modlisz
i rozpaczliwie czegoś potrzebujesz,
ale nikomu o tym nie mówisz,
a Jehowa nagle ci to zapewnia,
to nie masz wątpliwości.
Jehowa naprawdę jest przy mnie.
Patrzę na Jehowę
jak na Ojca, tak jak Jezus.
W 17 rozdziale Jana żarliwie
modli się przed swoją śmiercią.
Między Jezusem a Jehową
widać tam niezwykle bliską więź.
Właśnie taką relację
chciałbym mieć z Jehową.
Dużo mi dało czytanie
relacji biblijnych o wdowach.
Z czasem zrozumiałam,
że Jehowa patrzy na wdowy
zupełnie inaczej niż ten świat.
Starożytnym Izraelitom
dał konkretne przepisy,
które chroniły wdowy.
To mnie upewniło,
że Jehowa się o mnie troszczy.
Słowo „wdowa” przestało
brzmieć tak okropnie.
Teraz wiem, że jestem
w ramionach Jehowy.
Jesteś dla Jehowy cenniejszy,
niż mogłoby ci się wydawać.
Dzięki Niemu możesz
spojrzeć na siebie inaczej,
a Jego miłość pomoże ci
przezwyciężyć
wszystkie negatywne myśli.
Myśli Jehowy
górują nad naszymi myślami.
On dobrze zna twoje uczucia,
zmartwienia, każdy ból
i każdą radość w twoim życiu.
Bądź pewny,
że Jehowa cię kocha.
Jehowa zapewni ci pocieszenie
poprzez modlitwę
i przyjaciół,
którzy cię kochają.
Pamiętaj, że — jak wspomniała
siostra Wood —
‛jesteś w ramionach
Jehowy’.
Więcej poruszających lekcji
z jej przeżyć
zawiera
pełny wywiad,
który pojawi się
jeszcze w tym miesiącu.
Kiedy ktoś okazuje nam życzliwość,
chcemy ją odwzajemnić.
W najnowszym odcinku serii
Żelazo ostrzy się żelazem”
nauczymy się naśladować
życzliwość Jehowy.
Witajcie, jestem Jonathan,
a to jest „Żelazo ostrzy się żelazem”.
Dzisiaj porozmawiamy
o przymiocie,
który przyciągał
do Jezusa
grzeszników,
chorych i dzieci.
To życzliwość.
Tak jak Jehowa,
Jezus okazywał ją
zarówno dobrym,
jak i niegodziwym.
Nie zależało to od tego,
czy ktoś wcześniej
potraktował go życzliwie
albo czy go lubił.
Jezus zawsze
okazywał życzliwość,
ponieważ rozumiał,
jak ona wpływa na ludzi.
Rozumiał też,
że przynosi ona chwałę Jehowie.
A co z nami?
Komu możemy
okazywać życzliwość i kiedy?
Przepraszam,
godziny odwiedzin się skończyły.
Proszę wyjść.
Przepraszamy.
Myślałam,
że mamy jeszcze czas.
Zostało pięć minut.
W porządku.
Tori, musimy już iść,
ale wpadniemy jutro.
Nasza siostra
zachowała się dojrzale.
Spokojnie wyszła,
chociaż miała
jeszcze parę minut.
Ale czy mogła
zrobić coś więcej?
Tak dochodzimy do pierwszego
elementu życzliwości.
Przejawiaj empatię.
Zastanów się:
Czym może martwić się
mój rozmówca?
Czego potrzebuje?
Potem pokaż,
że ci na nim zależy
i uważnie go słuchaj.
Idźcie beze mnie.
Ja jeszcze...
Przepraszam...
Tak?
Chciałam pani podziękować
za dobrą opiekę
nad moją przyjaciółką.
Nie ma za co.
Przepraszam za wcześniej.
Mamy dużo pracy
i mało personelu.
To niesamowite,
ile może zdziałać zwykłe „dziękuję”.
Ta pielęgniarka
pewnie tego potrzebowała.
Gdy rozmówca mówi nam
o swoich uczuciach,
chcemy odpowiadać mu
serdecznie i z szacunkiem.
To nasz drugi krok.
Kiedy komuś
szczerze współczujemy,
słychać to w naszych
wypowiedziach.
Musimy starannie dobierać
słowa i ton głosu
oraz unikać tego,
co mogłoby go urazić.
Mamy dużo pracy
i mało personelu.
Nie musi pani przepraszać.
Pewnie lubi pani swoją pracę,
ale zdarzają się też gorsze dni.
Właśnie dziś taki mam.
Przynajmniej ma pani
dobrą herbatę.
Miałam i rozlałam,
nie miałam czasu
zrobić kolejnej.
Faktycznie,
naprawdę trudny dzień.
Tak.
Jestem Mandy.
Mary.
Miło mi.
Nie będę już przeszkadzać.
Naszej siostrze
świetnie poszło.
Poprawiła komuś humor.
Skoro poznała już tę pielęgniarkę,
czy mogłaby jej pomóc?
To jest nasz trzeci krok.
Życzliwość to coś więcej
niż tylko myśli i słowa.
Przejawia się w działaniu.
Chcemy szukać okazji,
żeby pomagać innym.
Czy wymaga to czasu,
sił i poświęceń?
Owszem.
Ale warto się na to zdobyć.
Proszę, to dla ciebie.
O, nie trzeba było.
Drobnostka.
To żaden problem.
Bardzo ci dziękuję.
Mogę o coś spytać?
Mm-hm.
Kim jest ta pani,
którą odwiedzacie?
Tak dużo ludzi
do niej przychodzi.
To nasza
bliska przyjaciółka,
prawie jak rodzina.
Jesteśmy
Świadkami Jehowy.
No tak, wy zawsze
jesteście tacy mili.
Dzięki.
Tori to naprawdę
dobra przyjaciółka.
Nasza życzliwość
zawsze powinna być szczera.
Nie każda sytuacja musi
prowadzić do dania świadectwa.
Ludzie słuchają nas
o wiele chętniej, kiedy czują,
że nam na nich zależy.
Teraz podsumujmy.
Są trzy sposoby
okazywania życzliwości.
1) Przejawiaj empatię.
Myśl o potrzebach
i zmartwieniach swoich rozmówców.
Jeśli mówią o swoich uczuciach,
po prostu słuchaj.
2) Mów ciepło i z szacunkiem.
Ludzie potrafią wyczuć
szczere współczucie
w naszych słowach
i tonie głosu.
3) Bądź pomocny.
Szukaj okazji,
żeby pomagać innym.
Być może dzięki temu
podzielisz się czymś z Biblii.
Pamiętaj jednak,
co jest najważniejsze.
Naśladuj Jezusa
i tak jak on kochaj ludzi.
Właśnie o tym
czytamy w Biblii.
„Miłość jest (...) życzliwa”.
Bezinteresowna
troska o innych
wypływa z serca podatnego
na wpływ Słowa Bożego.
Wyszukując duchowe skarby
w Księdze Micheasza,
zobaczmy, jak wnikać
w wersety biblijne
i nad nimi rozmyślać.
To jak ci się podobała
Księga Micheasza?
Micheasza 6:8
to ulubiony werset mamy,
ale w ogóle nie wiedziałam,
jak ta Księga łączy się
z głównym tematem Biblii.
Miałam tak samo.
To jak się za to zabrałaś?
Żeby zrozumieć, o co chodzi,
musiałam się
najpierw zorientować,
co się działo
w czasach Micheasza.
Tak, to zawsze pomaga.
Kontekst historyczny jest ważny.
A gdzie szukałaś informacji?
Zaczęłam od sprawdzenia odsyłaczy.
W ten sposób natrafiłam
na 2 Kronik, rozdziały 27-29.
Opisano tam wydarzenia
z czasów działalności Micheasza.
Micheasz prorokował
za panowania trzech królów:
Jotama, Achaza
i Ezechiasza.
A panowanie Achaza nie było
dla Judy dobrym czasem.
Achaz?
Przecież on był okropny.
Nawet złożył w ofierze
własne dzieci!
Ale jego poddani
nie byli lepsi!
Z Biblii wynika, że nawet za panowania
dobrego króla takiego jak Jotam
„lud nadal postępował niegodziwie”.
To prawda, a Micheasz
miał o tym otwarcie mówić.
Miał też prorokować,
że Samaria i Jerozolima
wkrótce zostaną zniszczone.
Ale Jehowa
zawsze daje nadzieję.
No pewnie!
Jest bardzo cierpliwy,
ale do czasu.
I właśnie dlatego,
że jest sprawiedliwy
i chce chronić niewinnych,
musiał stanowczo
skorygować swoich sług.
Ale nawet wtedy
ich nie przekreślił.
Bardzo chciał przywrócić
z nimi bliskie relacje.
Wyraźnie to pokazują
proroctwa o odrodzeniu.
O tak!
Czyli Micheasz przekazuje
dobitne orędzie Jehowy,
a ono jest bardzo podobne
do proroctwa Izajasza.
Zauważyłam na przykład,
że słowa z Micheasza 4:1-3
brzmią praktycznie
tak samo jak Izajasza 2:2-4.
Niesamowite, prawda?
Faktycznie!
Świetny pomysł, żeby porównywać
różne księgi biblijne.
Muszę zacząć to stosować.
Co ciekawe, Izajasz
zaczął prorokować wcześniej.
Ale obydwaj posłusznie
wykonywali polecenie Jehowy,
nawet jeśli komuś mogło
się wydawać, że mówią to samo.
Myślisz, że ludzie mówili
między sobą: „Micheasz?
On przecież powtarza
po Izajaszu”?
Micheasz mógł
dojść do wniosku,
że Jehowa naprawdę
bardzo kocha tych ludzi
i chce, żeby
to do nich dotarło.
Muszę popracować
nad nastawieniem
i tak jak Micheasz
wytrwale głosić,
nawet jeśli mam wrażenie,
że od lat głosimy to samo.
No dobra, a co tobie
się spodobało?
Był taki werset,
który mnie zaciekawił,
ale chyba po prostu
musisz go przeczytać.
Micheasza 3:5:
No tak...
— Niezła zagwozdka, co?
— Noo...
Ale lubię takie
trudniejsze wersety,
bo kiedy na nie trafiam,
muszę się zatrzymać
i zastanowić.
Jeśli do wersetu
jest niewiele odsyłaczy
albo jest on niejasny,
to staram się go rozłożyć
na czynniki pierwsze,
żeby zrozumieć,
o co w ogóle chodzi.
Świetny pomysł!
Chyba to sobie zapiszę:
To po kolei:
Jehowa potępia
fałszywych proroków,
którzy „ogłaszają pokój,
gdy mają co gryźć zębami”.
Spojrzałam też do przypisu,
który brzmi:
„a jednocześnie gryzą”.
Jak myślisz,
o co tu może chodzić?
Może o to, że gdy
ci prorocy dostawali jedzenie,
to obiecywali ludziom pokój?
Coś w tym jest.
W zamian za dary materialne
przekazywali pozytywne orędzie.
Ale jeśli odchodzili
z pustymi rękami,
to straszyli ludzi wojną.
Czyli takie powszechne podejście:
„A co ja z tego będę miał?”.
Ten werset przypomina mi,
że dla Jehowy liczą się moje pobudki
i to, jak traktuję innych.
Nic Mu nie umknie.
Zaczęłam się zastanawiać,
czy robię coś dla innych,
bo mi na nich zależy,
czy dlatego że oczekuję
czegoś w zamian.
W służbie też nie chcę
skupiać się wyłącznie na sobie.
Muszę pomyśleć, czy jestem gotowa
poświęcać czas i siły,
żeby nauczyć się nowego języka
albo głosić o takich porach,
kiedy ludzie są w domu.
Tamci fałszywi prorocy
na pewno tego nie robili.
Nie cenili zaszczytu,
jakim jest służba dla Boga,
i Jehowa pociągnął ich za to
do odpowiedzialności.
To mnie uspokaja,
ale też stawia do pionu.
Jehowa jest sprawiedliwy
i naprawdę troszczy się
o swój lud.
Teraz lepiej rozumiem
ulubiony werset mamy.
Uwielbiam ten werset!
Jehowa mi mówi:
„To nie jest takie trudne.
Nic więcej nie trzeba,
żeby twoje życie miało sens”.
Podoba mi się to podejście.
Sprawdza się w każdej sytuacji.
Jehowa polecił Micheaszowi
otwarcie głosić
o zepsuciu i samolubstwie,
bo ludzie nie kierowali się
sprawiedliwością.
Dzięki lojalności wobec Jehowy
prorok zdołał zachować wierność
i nie szukał poklasku.
Skromnie chodził
ze swoim Bogiem.
Nieźle.
Trochę wysiłku, a tyle cennych
lekcji z Księgi Micheasza.
To prawda, a wystarczy
wziąć pod uwagę kontekst,
porównać sprawozdania równoległe
i rozłożyć werset
na czynniki pierwsze.
Bardzo mi się to podobało.
Masz czas, żeby rozkminić
jeszcze kilka wersetów?
Oczywiście!
Nie odkładamy jeszcze
Księgi Micheasza na półkę.
Rozmyślanie pomaga wyciągać
praktyczne wnioski z czytania Biblii.
A co ty odkryjesz
w Księdze Micheasza?
Zobaczmy teraz
poranny program duchowy,
w którym brat Malenfant
omówił korzyści z rozmyślania
nad miłością Jehowy.
Uroczystość
Pamiątki śmierci Jezusa
przypomina nam
o niezwykłej miłości,
jaką okazali nam
Jehowa oraz Jezus.
A ta wielka miłość
wymaga odwzajemnienia.
Chcemy wyrażać
wdzięczność za ofiarę okupu
i odpowiednio reagować
na miłość,
którą okazali nam
Jehowa i Jezus.
Pomagają nam to zrozumieć słowa
z 2 Listu do Koryntian 5:14.
Otwórzcie, proszę, swoje Biblie
na 2 Liście do Koryntian 5:14 i 15.
Czytamy tu:
„Przymusza nas
miłość Chrystusa,
bo zrozumieliśmy, że jeden człowiek
umarł za wszystkich.
Wszyscy przecież umarli.
A umarł za wszystkich,
żeby ci, co żyją,
nie żyli już dla samych siebie,
ale dla tego,
który za nich umarł
i został wskrzeszony”.
Początkowe słowa tego
fragmentu są bardzo ciekawe.
Miłość Chrystusa przymusza nas,
żeby nie żyć już dla samych siebie.
Zwrot ten nie oznacza,
że ktoś zmusza nas
do porzucenia
życia dla samych siebie
ani że wykonywanie
woli Jehowy
jest po prostu
naszym obowiązkiem.
Nie, to coś znacznie więcej.
Pewien słownik wyjaśnia,
że słowo „przymuszać”
może oznaczać między innymi
„wywołać w jakiejś osobie
silne uczucie albo reakcję”.
Czy nie w ten sposób
wpływa na nas ofiara okupu?
Czujemy głęboką wdzięczność
za to, co zrobił dla nas Jezus,
a w zamian chcemy
poświęcić nasze życie
na spełnianie woli Jehowy.
Właśnie to jest naszą reakcją
na ten wspaniały dar.
Podobne odczucia
miał apostoł Paweł.
Nie miał oporów
przed mówieniem o tym,
jak bardzo
ceni ofiarę Jezusa,
i o tym, jak ogromny
miała na niego wpływ.
Otwórzcie razem ze mną
List do Galatów, rozdział 2.
Galatów, rozdział 2,
i przeczytamy werset 20.
Zobaczmy, jak Paweł
wyraził swoje uczucia
związane z tym,
co Jezus dla niego zrobił:
„Razem z Chrystusem
zostałem przybity do pala.
I już nie ja żyję,
ale żyje we mnie Chrystus.
Tak naprawdę żyjąc teraz,
żyję dzięki wierze w Syna Bożego,
który mnie pokochał
i oddał za mnie samego siebie”.
To piękne!
Paweł czuł, że Jezus umarł
za niego osobiście, i to była prawda.
To jest prawda
również w naszym wypadku.
Jezus umarł za każdego
z nas osobiście.
Zajął nasze miejsce,
żebyśmy my mogli żyć.
Co więcej,
ofiara złożona przez Jezusa
jest największym dowodem
niezwykłej szczodrości
naszego Boga, Jehowy.
A więc żyjemy dzięki wierze
w Syna Bożego.
Jehowa Bóg jest najbardziej
szczodrą Osobą we wszechświecie.
Otrzymaliśmy od Niego
najwspanialszy dar.
Bardzo ciekawie opisano go
w 2 Liście
do Koryntian 9:15.
Czytamy tu:
„Dzięki niech będą Bogu
za Jego nieopisany dar”.
Co za niesamowite
sformułowanie — „nieopisany dar”.
Ofiara okupu
jest tak niezwykła,
że nie jesteśmy
w stanie nawet opisać
wszystkich korzyści,
które się z nią wiążą.
Bardzo podoba mi się to,
co o okupie powiedziano
w Strażnicy
do rozpowszechniania
numer 2 z 2017 roku
na stronie 6.
Czytamy tam:
„Żaden dar nie pochodzi
od znamienitszej osobistości
ani nie wypływa z większej
miłości niż ofiara Jezusa.
Nikt nigdy nie poświęcił
więcej niż Jehowa Bóg
i nie zaspokoił
pilniejszej potrzeby
niż uwolnienie nas
od grzechu i śmierci.
Bez wątpienia żaden dar
nie może się równać
z okupem”.
Przyznacie, że ten opis
chwyta za serce.
Wybawienie nie jest
jedynym błogosławieństwem
wynikającym z ofiary okupu
złożonej przez Jezusa.
Korzyści jest znacznie więcej.
Na przykład
zostaniemy uwolnieni
od chorób, z którymi się
dzisiaj zmagamy.
Nasza planeta
stanie się pięknym rajem.
I co najważniejsze, mamy nadzieję
na zmartwychwstanie umarłych.
To, co Jezus dla nas zrobił,
to naprawdę „nieopisany dar”.
A my z wdzięcznością
go przyjęliśmy.
Do czego powinno
nas to pobudzać?
Zobaczmy, co na ten temat
powiedział apostoł Piotr.
Otwórzmy Biblie
na 1 Liście Piotra.
1 Piotra, rozdział 1,
przeczytamy wersety 8 i 9.
Piotr naprawdę pięknie to ujął.
Czytamy tu:
„Chociaż nigdy go nie widzieliście
[i to prawda, nikt z nas
nigdy nie widział Jezusa],
kochacie go.
Chociaż teraz go nie widzicie,
to jednak w niego wierzycie
i odczuwacie wielką,
wręcz nieopisaną radość,
osiągając cel swojej wiary —
swoje wybawienie”.
I to prawda — trudno opisać
radość, którą odczuwamy,
kiedy rozmyślamy o tym,
co Jehowa dla nas zrobił,
o Jego obietnicach
dotyczących przyszłości
i o wszystkich dobrych rzeczach,
które już nam zapewnia.
Na przykład udziela nam
swojego świętego ducha,
dzięki któremu
możemy Mu służyć,
czcić Go i już teraz
cieszyć się życiem.
Naprawdę wspaniałe!
To naturalne, że nasze
serca przepełnia radość,
a nasze umysły
wypełnia spokój,
kiedy zatrzymamy się
i porozmyślamy o tym,
co dobrego Jehowa dla nas zrobił
i co jeszcze zrobi w przyszłości.
Duch Jehowy sprawia,
że odczuwamy niewysłowioną radość,
wdzięczność
i ufamy naszemu Bogu.
Właśnie o tym mówi
List do Rzymian 15:13:
„Niech Bóg,
który daje nadzieję,
ze względu na wasze
zaufanie do Niego
napełni was
wszelką radością i pokojem —
tak byście mocą ducha świętego
wręcz obfitowali w nadzieję”.
Wspaniałe błogosławieństwo!
To, co Jehowa
i Jezus dla nas zrobili,
sprawia, że chcemy się
odwdzięczyć i pokazywać,
że spełnianie woli Jehowy jest
w naszym życiu najważniejsze.
Nasze uczucia dobrze opisują
słowa z Psalmu 116.
Otwórzcie razem ze mną
Psalm 116:12, 14.
W wersecie 12 czytamy:
„Czym się odwdzięczę Jehowie
za całe dobro, które mi wyświadczył?”.
A teraz zajrzyjmy
do wersetu 14.
Tam jest odpowiedź:
„Śluby, które złożyłem Jehowie
[a przecież takie złożyliśmy,
oddaliśmy się Mu],
spełnię w obecności
całego Jego ludu”.
Więc jaka jest
nasza odpowiedź?
Czym się
odwdzięczymy Jehowie?
Najlepszym sposobem
jest uznanie roli Jezusa
i spełnianie woli Jehowy.
Właśnie taki jest
sens naszego życia —
stawianie Jehowy
oraz Jezusa na pierwszym miejscu.
„Czym się odwdzięczę Jehowie”?
Claude i Sandra Sauvageau
stale zadają sobie to pytanie.
Jakich błogosławieństw zaznali,
okazując wdzięczność Jehowie?
Moi rodzice mieli duży wpływ na to,
że pokochałam służbę.
Raz czy dwa razy
w tygodniu
mój tata po pracy
przebierał się
i zabierał mnie
ze sobą do służby.
Prawdę najpierw poznała
moja mama, Rita.
A później również ja.
W domu wszędzie
leżały nasze publikacje,
więc zacząłem je czytać.
Pomyślałem:
„To jest prawdziwe życie.
Właśnie tak chcę żyć”.
Byliśmy świeżo po ślubie.
Nie mieliśmy żadnych
poważniejszych zobowiązań
i oboje czuliśmy, że możemy
robić coś więcej.
I to pragnienie sprawiło,
że wypełniliśmy wniosek
do Szkoły Gilead.
Zostaliśmy skierowani
do Republiki Środkowoafrykańskiej
i nauczyliśmy się nowego języka.
Ludzie ustawiali się w kolejce,
żeby poznawać Biblię.
To było niesamowite!
A potem zachorowałam.
Podczas wizyty lekarz powiedział,
że nie jest w stanie
nic dla mnie zrobić,
więc musieliśmy wracać do domu.
Muszę przyznać,
że to było dla nas trudne.
Naprawdę trudne.
Bo kochaliśmy nasze zadanie
i nie wiedzieliśmy, co dalej robić.
Na pierwszym
zgromadzeniu obwodowym,
zaraz po tym, jak wróciliśmy,
spotkaliśmy nadzorcę obwodu,
który miał tam
akurat przemówienie.
Znał mnie od dziecka
i chyba zauważył, jak się czułam.
Dlatego podszedł do mnie
i porozmawiał ze mną.
Powiedział:
„Otrzymałaś szkolenie.
Wspaniałe szkolenie.
Korzystaj z niego.
Nie skupiaj się na tym,
co mogłaś robić kiedyś,
ale raczej na tym,
co możesz robić teraz”.
Ta rada
zmieniła moje życie.
Z czasem moje zdrowie
zaczęło się poprawiać
i w końcu mogliśmy
wrócić do służby pionierskiej.
Po jakimś czasie
z powodu mojej pracy
musieliśmy przenieść się
do Stanów Zjednoczonych.
Mieliśmy
do wyboru trzy zbory:
angielski, francuski i hiszpański,
który powstał zaledwie
kilka miesięcy wcześniej.
Dlatego stwierdziliśmy z Sandrą,
że zaczniemy wszystko od nowa.
Chcieliśmy wykorzystać to,
czego się nauczyliśmy.
Sandra ma niesamowity
dar do języków,
a mnie nauka
szła jak krew z nosa.
Musiałem włożyć w to
mnóstwo pracy.
Jesteśmy tu 25 lat
i bardzo nam się podoba,
zwłaszcza teraz,
kiedy mówimy po hiszpańsku.
Przynajmniej próbujemy.
Tak czy inaczej,
mamy tu wiele radości.
W pewnym wieku
pojawiają się nowe problemy,
a co za tym idzie —
nowe zmartwienia.
Ale Jehowa
zawsze nam pomagał
i chce, żebyśmy
dawali Mu to, co mamy,
a nie to, czego nie mamy.
Jehowa dał nam
jeszcze jedno zadanie
i zdecydowaliśmy się je przyjąć.
Byliśmy po pięćdziesiątce
i współpracowaliśmy z RKB,
a tu nagle
budowa w Warwick.
Wszyscy dookoła zgłaszali się,
jechali na budowę, a jak wracali,
byli przeszczęśliwi.
Oczywiście wielu przyznawało,
że była to ciężka fizycznie praca.
Pomyślałam:
„Muszę się wziąć za siebie”.
I tu mały szczegół.
W salonie urządziła sobie
salę ćwiczeń.
Postawiła tam małą drabinkę
i wchodziła, schodziła, wchodziła,
schodziła, wchodziła, schodziła.
I tak jakieś 15 minut,
aż złapała rytm.
To wszystko
wyglądało trochę komicznie,
ale pomogło jej się przygotować.
To było naprawdę urocze.
Razem z mężem służymy Jehowie
łącznie już ponad 100 lat.
Mieliśmy okazję
razem działać w LDPB,
głosić w portach
oraz w więzieniach.
Mogliśmy osobiście się przekonać,
że gdy dajemy Jehowie tyle,
ile mamy (nawet niewiele),
to On zawsze
daje nam znacznie więcej.
Dzięki Niemu prowadzimy
naprawdę wartościowe życie.
Mamy ogromny zapał
i chcemy nim zarażać młodych,
żeby też gorliwie
wysilali się dla Jehowy.
I to jest piękne.
Nie zwalniamy tempa,
dalej służymy Jehowie.
To najlepszy sposób na życie.
Dlatego nie poddajemy się
i idziemy naprzód.
Nic nie powstrzymało
małżeństwa Sauvageau
przed okazywaniem
wdzięczności Jehowie.
Tematem piosenki z tego miesiąca
jest właśnie płynąca
z serca wdzięczność
za szczodrość Jehowy.
Złoty zachód słońca pięknie lśni,
a liści szum tak miło brzmi.
Przyjaciół wielu wspaniałych mam.
Twa dobroć daje życiu smak.
Ważne jest, by zatrzymać się,
pomyśleć o cudzie stwórczych dzieł,
przepięknych rzeczach z dłoni Twej,
codziennie chętnie nimi
chcesz dzielić się.
To, jak otwierasz swą dłoń,
wciąż do Ciebie zbliża mnie.
A szczodrość Twa wielka jest
i dziękować za nią chcę.
Ja pragnę dzielić się tak,
jak Ty dzielisz się,
i dawać miłość,
która niezawodna jest.
To, jak otwierasz swą dłoń —
chcę naśladować Cię.
Chcę naśladować Cię.
Jehowo, nie odmawiasz dobra mi,
tak cenne perły są
w Słowie Twym.
Od rana lubię poznawać je,
jak śpiew słowika koją mnie.
Ty darmo wodą życia
dzielisz się,
dlatego wszystkim o tym
mówić chcę.
Niech ich orzeźwia
myśl, że Ty
zamienisz ziemię w raj,
będziemy żyć wiecznie.
To, jak otwierasz swą dłoń,
wciąż do Ciebie zbliża mnie.
A szczodrość Twa wielka jest
i dziękować za nią chcę.
Ja pragnę dzielić się tak,
jak Ty dzielisz się,
i dawać miłość,
która niezawodna jest.
To, jak otwierasz swą dłoń —
chcę naśladować Cię.
Chcę naśladować Cię.
Chcę naśladować Cię.
Chcę naśladować Cię.
To, jak otwierasz swą dłoń,
wciąż do Ciebie zbliża mnie.
A szczodrość Twa wielka jest
i dziękować za nią chcę.
Ja pragnę dzielić się tak,
jak Ty dzielisz się,
i dawać miłość,
która niezawodna jest.
To, jak otwierasz swą dłoń —
chcę naśladować Cię.
Chcę naśladować Cię.
Chcę naśladować Cię.
Wszystko, co otrzymujemy
od Jehowy,
pomaga nam się
do Niego zbliżyć.
On dał nam swoje Słowo
pełne cennych wskazówek.
Daje nam możliwość
pomagać innym
i okazywać przy tym
współczucie i życzliwość.
I przypomina nam,
że jesteśmy naprawdę
cenni w Jego oczach.
A teraz mamy dla was
coś specjalnego —
zaproszenie na kongres
w roku 2026
pod hasłem:
„Szczęście bez końca”.
Szczęście —
wiele osób uważa,
że możemy je odczuwać,
gdy spotyka nas
w życiu coś dobrego.
Ale co, jeśli niespodziewanie
pojawiają się problemy?
Czy można być szczęśliwym
niezależnie od okoliczności?
Prawie 2000 lat temu Jezus nauczał,
że prawdziwe szczęście zależy
od bliskiej więzi z naszym Stwórcą.
Szczęśliwi ci, którzy są świadomi
swoich potrzeb duchowych.
Szczęśliwi ci, którzy są łagodni.
Szczęśliwi ci, którzy są miłosierni.
Szczęśliwi ci,
którzy mają czyste serce.
Szczęśliwi ci,
którzy krzewią pokój.
Te słowa Jezusa są nadal bardzo aktualne.
Na kongresie Świadków Jehowy w roku 2026
pod hasłem: „Szczęście bez końca”
dowiesz się, jak odnieść z nich
praktyczną korzyść.
Dzięki opartym na Biblii przemówieniom,
wywiadom i materiałom filmowym
przekonasz się, jak nauki Jezusa
w naszych czasach pomagają
znaleźć prawdziwe szczęście.
Kongresy odbywają się na całym świecie,
a wstęp jest wolny.
Najbliższą lokalizację
możesz znaleźć w serwisie jw.org.
Serdecznie zapraszamy!
Zachęcamy, żebyście zapraszali
na ten wyjątkowy kongres
swoich krewnych
i znajomych.
Z przyjemnością ogłaszamy
też wydanie pieśni
na tegoroczny kongres,
zatytułowanej:
„Jesteście szczęśliwi,
bo wasze oczy widzą!”.
Muzyka i słowa są już dostępne
do pobrania w aplikacji
JW Library®
i w serwisie jw.org.
Zachęcamy, żebyście ćwiczyli
tę pieśń w domu
i dzięki temu mogli zaśpiewać ją
prosto z serca podczas kongresu.
Dodatkowo w językach,
w których tekst będzie już dostępny,
zostanie zaśpiewana
na zakończenie zebrania
w tygodniu
od 20 kwietnia 2026 roku.
Pocztówka z tego miesiąca
pochodzi z Dominikany —
kraju będącego najczęstszym
celem turystów
odwiedzających Karaiby.
Znajduje się tam
najwyższy szczyt tego regionu.
Dominikana słynie też
z niezwykle cennego
niebieskiego bursztynu.
Wędrując po górach
i w okolicy wodospadów,
można spotkać
unikatowe gatunki zwierząt,
takie jak legwan nosorogi,
almik haitański
czy znany z wydawania
głośnych dźwięków palmowiec.
Mieszkańcy Dominikany
są życzliwi i radośni —
wśród nich szybko można
poczuć się jak w domu.
Na większe spotkania
chętnie przygotowują znany przysmak
gęstą zupę nazywaną
sancocho.
Z Dominikany
wywodzi się merengue —
styl muzyki i tańca,
który jest nieodłączną częścią
codziennego życia
jej mieszkańców.
Flaga Dominikany
to jedyna flaga państwowa
przedstawiająca Biblię.
Jest ona otwarta na słowach
z Ewangelii według Jana 8:32:
„Dzięki prawdzie staniecie się wolni”.
Zgodnie z tymi słowami
tysiące mieszkańców tego kraju
poznało prawdę z Biblii
i uwolniło się od nacjonalizmu
i fałszywych wierzeń.
Dzieło głoszenia rozpoczęło się
w kwietniu 1945 roku,
kiedy przyjechali tam misjonarze
Lennart i Virginia Johnson.
Od razu
zabrali się do pracy
i już w dniu przyjazdu
założyli studia biblijne.
Później do kraju
przybyli kolejni misjonarze
i wiele osób
zaczęło przychodzić na zebrania,
które odbywały się
w domu misjonarskim.
Zaledwie trzy lata później
było tam już około 110 głosicieli.
Taki wzrost
nie uszedł uwagi władz.
Podczas dyktatury
Rafaela Trujillo
nasi bracia
znosili ciężkie prześladowania.
Trujillo umocnił swoją władzę
dzięki wsparciu ze strony Watykanu.
Wszystkie kościoły na wyspie
musiały wywiesić napis:
„Bóg w niebie, Trujillo na ziemi”.
Ale nasi braci
nie poszli na kompromis.
Rząd obłożył zakazem
naszą działalność
w 1950 i 1957 roku.
W tym okresie bracia i siostry
okazywali niezwykłą wytrwałość,
potajemnie głosząc
i drukując publikacje.
Możemy to teraz zobaczyć
w inscenizacji.
Mimo zakazu liczba sług Jehowy
w Dominikanie stale się powiększała.
Zakaz został zniesiony
w 1960 roku.
Obecnie jest tam ponad
38 000 głosicieli,
którzy każdego miesiąca prowadzą
przeszło 45 000 kursów biblijnych.
Zebrania odbywają się
w językach:
hiszpańskim, kreolskim, angielskim,
chińskim mandaryńskim, rosyjskim
i w amerykańskim
języku migowym.
W górachokoło 150 kilometrów
od stolicy Dominikany
znajduje się miasteczko
Constanza.
Naszą pocztówkę zakończymy wizytą
w zborze Los Laureles.
Jest tam 134 głosicieli,
z czego 36 to pionierzy stali.
Każdego miesiąca bracia
i siostry z tego zboru
prowadzą średnio
170 kursów biblijnych!
Głoszenie na tym terenie
to czysta przyjemność
dzięki pięknym
górskim widokom
i wielu szczerym ludziom,
którzy chcą poznać Jehowę.
Bracia i siostry ze zboru
Los Laureles–Constanza
przesyłają wam wyrazy miłości
i serdeczne pozdrowienia.
To była audycja JW Broadcasting
z Biura Głównego Świadków Jehowy.