JW subtitle extractor

JW Broadcasting — listopad 2026

Video Other languages Share text Share link Show times

Witamy w audycji
JW Broadcasting®.
W tym miesiącu dowiemy się,
co zyskujemy, kiedy jesteśmy gotowi
zmieniać swój sposób myślenia.
Poznamy dwie rodziny,
które otworzyły swoje serca —
a nawet domy —
i dzięki temu zaznały
trwałych błogosławieństw.
Spróbujemy lepiej zrozumieć,
jak Jehowa oczyszcza każdego
z nas i całą organizację
i jakie korzyści odnosimy
z tego oczyszczania.
Zobaczymy też, jak pamiętanie o tym,
co jest w życiu najważniejsze,
pozytywnie wpływa
na nasze rodziny.
To jest audycja
JW Broadcasting.
Omówimy dzisiaj temat:
„Rób dobry użytek
ze swojej pamięci”.
Być może myślisz:
„Ale jak to zrobić?
Nie mam wpływu na to,
co zapamiętuję”.
Jest w tym trochę prawdy.
Ale możemy kontrolować to,
na czym się skupiamy
i o czym myślimy.
Z tego przemówienia
dowiemy się,
czego o pamięci możemy
nauczyć się od Jehowy.
Powiemy też,
jak korzystać z pamięci,
by okazywać innym
miłość i wsparcie.
Na czym koncentruje się Jehowa
w relacjach z nami?
Proszę, odczytajmy wspólnie
List do Hebrajczyków 6:10:
Co więc zapamiętuje Jehowa?
Skupia się na tym,
co dobre.
W komentarzu do tego wersetu
w Biblii do studium czytamy:
„Gdyby nie zauważał On dobrych rzeczy,
które czynią Jego lojalni słudzy,
z Jego punktu widzenia
byłoby to nieprawe”.
Te słowa świetnie pokazują,
jak bardzo Jehowa nas kocha.
Oczywiście On wie o nas wszystko,
zna również nasze grzechy
i błędy, które popełniamy.
Ale postanawia
się na nich nie skupiać.
Oto przykład:
Naszą pamięć można
przyrównać do biblioteki.
Jehowa zna każdą książkę,
która się w niej znajduje.
W niektórych książkach są opisy
naszych błędów czy grzechów.
W innych zawarte są dobre rzeczy,
które zrobiliśmy.
Jehowa wie, na której półce
znajdują się książki
z naszymi potknięciami.
Ale wybiera te książki,
które opisują
nasze dobre uczynki,
i na nich się koncentruje.
Jak możemy
naśladować przykład Jehowy
i mądrze korzystać z pamięci?
Wróćmy do Hebrajczyków 6:10
i zwróćmy uwagę
na zawarte tam dwa sposoby.
Pierwszy to okazywanie
miłości do imienia Bożego.
Dobrze wiemy, że noszenie
tego imienia to zaszczyt.
Ale to też odpowiedzialność,
bo chodzi o reputację Jehowy.
To, co mówimy, jak się ubieramy,
jak się zachowujemy
może wpłynąć na to,
jak inni będą postrzegać Jehowę.
1 Koryntian 10:31 przypomina nam,
że cokolwiek robimy,
powinniśmy to robić
„na chwałę Bożą”.
Chcemy, żeby wszyscy wiedzieli,
że imię Jehowy jest dla nas święte
i bardzo ważne.
Naszą miłość do imienia Bożego
okazujemy też,
kiedy mówimy o nim innym.
Obejmuje to głoszenie
dobrej nowiny o Królestwie.
Dlatego staramy się
ulepszać jakość naszej służby
i nie zapominamy o przygotowaniu.
Chętnie rozpoczynamy
rozmowy z ludźmi,
ale chcemy przy tym pamiętać,
żeby podzielić się czymś,
co może im pomóc.
Chcemy też dostrzegać
okazje do głoszenia nieoficjalnego
i wcześniej się do tego przygotować.
Pamiętamy,
żeby wyznaczać sobie cele,
i jeśli nasze warunki
na to pozwalają,
każdego tygodnia
brać udział w służbie.
Naszym celem
jest robienie wszystkiego
„ze względu na dobrą nowinę”
i uzewnętrznianie miłości do Jehowy
i Jego imienia.
Drugim sposobem, na jaki możemy
dobrze korzystać z pamięci,
jest ciągłe usługiwanie świętym.
W tym kontekście „święci”
to namaszczeni duchem
naśladowcy Chrystusa.
Pierwsi chrześcijanie
usługiwali innym braciom i siostrom
na różne sposoby.
Między innymi
pomagali finansowo tym,
którzy znaleźli się w potrzebie.
Apostoł Paweł pochwalił ich za to,
że wspierali swoich braci
w przeszłości
i byli gotowi nadal to robić.
Zasada z Hebrajczyków 6:10
dotyczy wszystkich sług Jehowy.
Pamiętajmy, żeby robić dla innych
coś dobrego.
Cieszymy się, gdy inni
są dla nas życzliwi i szczodrzy.
Ale gdy z miłości
dajemy coś innym,
odczuwamy
jeszcze większą radość.
Sposobów, na które możemy
udzielić innym praktycznej pomocy,
jest naprawdę mnóstwo.
Na przykład możemy
zapewnić żywność,
ubrania lub dach nad głową
tym, którzy cierpią
z powodu klęsk żywiołowych,
poważnych chorób lub znoszą
prześladowania ze względu na wiarę.
Możemy też chwalić i zachęcać
osoby w naszym zborze.
Szczególnie ważnym sposobem
na wyświadczanie innym dobra
jest modlenie się za nich.
Chodzi o to, że bez względu
na nasze warunki
chcemy zastosować słowa
z 3 rozdziału Księgi Przysłów,
wersetu 27:
Pamiętając o okazywaniu miłości
imieniu Bożemu i wspieraniu innych,
pokazujemy, że używamy pamięci
w mądry sposób.
Niestety problem
z pamięcią polega na tym,
że często pamiętamy to,
o czym wolelibyśmy zapomnieć.
Trudno wyrzucić z pamięci to,
że ktoś nas zranił albo źle potraktował.
Już samo wspomnienie tej osoby
albo tego, co zrobiła,
może sprawić,
że będziemy chować urazę,
zamrażać kogoś w czasie
albo rozdrapywać rany.
Rozważmy dwa
skrajnie różne przykłady.
Zacznijmy od biblijnej relacji
o królu Dawidzie i Szimeju.
Szimej był krewnym króla Saula.
Przez lata pielęgnował w sercu urazę
w stosunku do Dawida,
bo obwiniał go o pozbawienie
potomków Saula władzy królewskiej.
W 2 Samuela,
rozdziale 16, czytamy o tym,
jak Szimej rzucał w stronę Dawida
kamieniami i go przeklinał.
Był to rażący brak szacunku
ze strony Szimeja.
Jeden z ludzi Dawida, Abiszaj,
poprosił nawet o pozwolenie
na zabicie Szimeja.
Ale Dawid się na to nie zgodził.
Powstrzymał się od zemsty
i pokornie pozostawił sprawy
w rękach Jehowy.
Zachował spokój i okazał
panowanie nad sobą.
Później, kiedy Dawid
wrócił na tron,
Szimej okazał skruchę
i błagał o wybaczenie.
Abiszaj znowu chciał go zabić,
ale Dawid ponownie
mu tego zabronił.
Nawet złożył przysięgę,
że nie zabije Szimeja.
To, jak postąpił, z pewnością
podobało się Jehowie.
Ale przed swoją śmiercią
powiedział do Salomona
słowa zapisane
w 1 Królów 2:8, 9:
Kiedy Dawid po raz pierwszy
spotkał Szimeja,
mógł mieć nieco ponad 60 lat.
A umarł w wieku 70 lat.
Czyli przez dłuższy czas
Dawid o tym pamiętał.
Nie zapomniał o tym,
co zrobił Szimej.
Biblia nie wyjaśnia,
dlaczego Dawid tak zareagował.
Ale to pokazuje,
co może się stać,
kiedy ktoś potraktuje nas nieżyczliwie
lub niesprawiedliwie.
Nawet jeśli początkowo
zareagowaliśmy właściwie,
nie jest łatwo
puścić to w niepamięć.
Takie zranione uczucia
mogą się u nas
utrzymywać latami.
Co pomoże nam przejść nad tym
do porządku dziennego
i mieć właściwe nastawienie?
Wiele możemy się nauczyć od Jezusa,
który przebaczył Piotrowi.
W noc, kiedy został aresztowany,
Piotr obiecał mu,
że nigdy go nie opuści.
Kilka godzin później
Piotr zaprzeczył, że zna Jezusa.
I to nie raz czy dwa,
ale trzy razy.
Pomyślmy:
Jezus stał przed największą próbą
w trakcie swojego życia na ziemi.
Ale w momencie, kiedy najbardziej
potrzebował wsparcia,
jego uczniowie go opuścili —
również jego
bliski przyjaciel Piotr.
Kiedy Piotr zrozumiał,
co zrobił,
załamał się i rozpłakał,
przytłoczony poczuciem winy.
A jak zachował się Jezus?
W 1 Koryntian 15:5 czytamy,
że po zmartwychwstaniu
ukazał się Piotrowi.
Czy skorzystał z okazji,
żeby go skarcić
i powiedzieć mu,
jak bardzo się na nim zawiódł?
Podpowiedź znajdujemy
w Marka 16:7.
Anioł przekazał
wiadomość kobietom,
które przyszły
do grobowca Jezusa:
W komentarzu do tego wersetu
w Biblii do studium czytamy:
„Zanim Jezus
ukazał się grupie uczniów,
najpierw ukazał się Piotrowi,
najwyraźniej kiedy ten był sam.
Taki wyraz
osobistego zainteresowania
oraz to, że anioł
wymienił Piotra z imienia,
niewątpliwie upewniło go,
że chociaż trzykrotnie wyparł się
znajomości ze swoim przyjacielem,
zostało mu to przebaczone”.
Wyobraźmy sobie,
jaką ulgę poczuł Piotr.
Oczywiście Jezus pamiętał,
co zrobił Piotr.
Jednak postanowił skupiać się
nie na jego błędach,
ale raczej na jego
cennych przymiotach.
Jezus nie tylko wybaczył Piotrowi,
ale powierzył mu ważne zadanie:
miał umacniać braci.
Jezus jest dla nas
naprawdę wspaniałym przykładem!
Jeśli zranił nas bliski przyjaciel,
możemy tak jak Jezus mądrze
korzystać z pamięci.
Zobaczmy jeszcze jeden przykład,
który nam w tym pomoże.
Powróćmy do Dawida.
Lubił wracać do sytuacji
ze swojego życia,
kiedy Jehowa
mu pomagał i go ratował.
Dzięki temu był pewny,
że zdoła przetrwać
nawet największe przeciwności.
Zobaczmy słowa Dawida
z Psalmu 27: 2, 3:
Dawid postanowił:
„Moje serce nie będzie się bać (...)
Będę ufał Bogu”.
Czy możemy rozwinąć w sobie
takie samo przekonanie jak on?
Oczywiście, jeśli właściwie
korzystamy z pamięci.
Pomyśl:
czy kiedy przechodziłeś
przez jakąś próbę
i prosiłeś Jehowę o pomoc,
to czy widziałeś potem,
jak udzielił ci sił i mądrości,
żebyś sobie z nią poradził,
albo jak zadziałał na twoją rzecz?
Pamiętaj o tym.
Czy chciałeś robić więcej
w służbie dla Jehowy,
ale napotkałeś przeszkody
przypominające góry
i widziałeś, jak On je usuwa,
żebyś mógł osiągnąć swój cel?
O tym też pamiętaj.
W trakcie naszego życia
zbieramy różne wspomnienia.
Kiedy wspominamy
swoje relacje z innymi,
starajmy się skupiać
na pozytywnych cechach braci i sióstr
i na tym, co dobrego zrobili.
Dokonując samoanalizy,
starajmy się usunąć z serca to,
co bezwartościowe, zazdrość i urazę,
a rozwijać w sobie
wartościowe cechy,
takie jak miłość i miłosierdzie.
Zawsze pamiętajmy o tym,
jak Jehowa
pomagał nam w przeszłości
i jak robi to obecnie.
Możemy być pewni,
że bez względu na to,
jakie czekają nas trudności,
poradzimy sobie z nimi,
jeśli właściwie korzystamy z pamięci.
Oprócz postaci biblijnych
mamy przykłady
wielu współczesnych osób,
które dobrze korzystały
ze swojej pamięci.
Brat Don Schwenning
służy Jehowie od wielu lat
i widział mnóstwo zmian
w organizacji Bożej.
Co o tym myśli?
Współczesna historia
ludu Jehowy
to czas wzrostu,
rozwoju i ciągłych zmian.
Wielu z nich
doświadczyłem osobiście.
I powiem wam,
że wprowadzanie ich było ekscytujące,
czasem wzbudzało obawy,
ale zawsze prowadziło ku lepszemu.
Widziałem,
jak ‛miedź staje się złotem’.
Nazywam się
Don Schwenning.
Służę Jehowie już ponad
70 lat i to dopiero początek.
Mój ojciec poznał prawdę,
kiedy dostał książkę
od współpracownika,
i wkrótce wszyscy zaczęliśmy
chodzić na zebrania.
Była to dla nas wielka zmiana,
ale zbór serdecznie nas przyjął.
Bracia i siostry sprawili,
że dobrze się w nim czułem.
Chodzenie na zebrania
i bycie częścią zboru
dawało mi
ogromną radość.
Niektóre
zmiany organizacyjne
były łatwe do zrozumienia
i wprowadzenia.
Kiedy otrzymaliśmy
Przekład Nowego Świata,
od razu wiedziałem,
że to wspaniała zmiana.
Bardzo go ceniłem
i codziennie czytałem jeden rozdział.
W przeciwieństwie do Biblii króla Jakuba,
którą miałem wcześniej,
ten przekład był taki prosty
i łatwy do zrozumienia.
Pomógł mi zrozumieć,
że Jehowa jest realną Osobą
i można się do Niego zbliżyć.
Dzięki temu zrobiłem postępy
i w wieku 16 lat zostałem ochrzczony.
Kiedy skończyłem 18 lat,
zostałem sługą pomocniczym.
Jednym z moich pierwszych zadań
było prowadzenie grupy książki,
w której wiele osób było starszych
i bardziej doświadczonych ode mnie.
Na początku
czułem się tym przytłoczony.
Witam wszystkich.
A teraz...
Czasami było ciężko.
Niekiedy nie wiedziałem,
co powiedzieć,
więc po prostu
omawialiśmy materiał z książki.
Chociaż byłem zestresowany,
bracia i siostry bardzo mnie wspierali.
Czułem, że Jehowa pomaga mi
w moim nowym zadaniu.
Większość zmian wpływa na nas
w ten czy inny sposób.
W moim życiu
dużo się zmieniło w roku 1972.
Byłem wtedy sługą zboru,
czyli przewodziłem zborowi
i miałem naprawdę dużo zadań.
Wtedy pojawiło się
nowe zrozumienie,
że w każdym zborze
ma być grono starszych.
Trudno mi było się z tym pogodzić
i źle się z tym czułem.
Chciałem cieszyć się z tej zmiany,
ale nie było mi łatwo.
Myślę, że ta sytuacja
przybliżyła mnie do Jehowy,
bo dużo się modliłem,
żeby pomógł mi to zrozumieć.
Uświadomiłem sobie,
że muszę patrzeć na sprawy
z Bożego punktu widzenia.
Dostrzegłem, że ta zmiana
była bardzo mądra.
To wspaniale,
że mamy teraz grona starszych.
Dzięki temu więcej osób
troszczy się o zbór.
Okazało się to
prawdziwym błogosławieństwem.
Odnoszę wiele korzyści z doświadczenia
starszych i energii młodszych braci.
I przekonuję się
o prawdziwości przysłowia:
„Dzięki wielu doradcom
osiąga się sukces”.
Zawsze będą jakieś zmiany,
ale musimy współpracować z Jehową.
On je wprowadza
dla naszego dobra.
Może nie dostrzegamy
tego od razu,
ale z czasem
na pewno to odczujemy.
Oczywiście największe zmiany
są jeszcze przed nami.
To najbardziej
ekscytujący okres
we współczesnej historii
Świadków Jehowy.
Jeśli jesteś młody,
nie trać czasu.
Dobrze poznaj
organizację Jehowy,
stań się jej częścią.
Angażuj się
w życie swojego zboru.
Rozmawiaj ze starszymi.
Stawiaj się do dyspozycji.
Podejmuj się różnych zadań.
Poddawaj się
kierownictwu Jehowy.
Zaufaj Mu, a czeka cię
ekscytujące i radosne życie.
A teraz wybaczcie,
muszę wracać do pracy,
jest jeszcze
tyle do zrobienia.
Większość z nas
pewnie nawet nie potrafi sobie
wyobrazić zboru bez grona starszych.
Ale dla brata Schwenninga ta zmiana
była poważnym wyzwaniem.
Co pomogło mu przyjąć
punkt widzenia Jehowy?
Modlił się w tej sprawie
i starał się zrozumieć,
dlaczego ta zmiana była mądra.
Zobaczmy teraz, jak modlitwa
pomogła dwóm rodzinom
postawić się do dyspozycji w związku
z kongresem specjalnym
i jakie korzyści odnieśli,
goszcząc u siebie delegatów.
W 2015 roku
w naszym mieście Medellin
zorganizowano kongres specjalny.
Znaleźliśmy się wśród osób,
którym zaproponowano goszczenie
delegatów w swoich domach.
Ale miałem wtedy tyle różnych zadań,
że doba była za krótka.
Nasz syn miał 11 lat
i wchodził właśnie w trudny wiek,
a żona była krótko po chorobie.
Martwiła się, że nie będzie w stanie
wystarczająco dobrze zająć się gośćmi.
Uznaliśmy, że to nie jest
dobry moment na przyjęcie delegatów,
że nie damy sobie z tym rady.
Od kiedy urodził się nasz syn,
modliliśmy się do Jehowy,
żeby pomógł nam zaszczepić
w jego sercu miłość do prawdy.
Chcieliśmy własnym przykładem
pokazywać mu,
jak może się przybliżać do Jehowy.
Dlatego pewnego dnia
moja żona powiedziała:
„Jehowa tak wiele dla nas robi.
My też zróbmy
coś więcej dla braci!”.
Pomodliliśmy się
i podzieliliśmy się obowiązkami,
żeby wszystko było gotowe
na przyjazd naszych gości.
Delegaci, którzy do nas trafili,
okazali się tacy serdeczni i naturalni.
Mieliśmy wrażenie,
że znamy się od lat.
Widzieliśmy, że kochają Jehowę
całym sercem
i trzymają się dobrych
zwyczajów duchowych.
Ich postawa bardzo
nas wszystkich zachęciła.
Przyjaźnie, które nawiązaliśmy
z tymi braćmi,
te wszystkie rozmowy,
dobrze wpłynęły na naszego syna.
Któregoś dnia przyszedł do mnie
i powiedział:
„Tato, chcę ci powiedzieć
coś bardzo ważnego”.
Wyjaśnił mi, że z całego serca
kocha Jehowę, i dodał:
„Tato, chcę zostać ochrzczony”.
Kiedy myślę o delegatach,
którzy u nas mieszkali,
nie mam wątpliwości, że byli
odpowiedzią Jehowy na nasze modlitwy.
Nadal się przyjaźnimy z tymi braćmi.
Kiedyś pojechaliśmy do nich.
Z tamtego kongresu mamy
mnóstwo pięknych wspomnień.
Cieszymy się,
że zdecydowaliśmy się
otworzyć nasz dom
i nasze serca dla tych przyjaciół.
To jest bezcenne.
Niesamowite przeżycie!
Nie spodziewałam się,
że dzięki naszej gościnności
Jehowa odpowie na modlitwy
mojej mamy i moje.
Abraham okazał
gościnność nieznajomym.
Kiedy usłyszałam
o kongresie specjalnym, pomyślałam:
„Teraz moja kolej,
bo zawsze chciałam gościć braci”.
W tamtym czasie
nasze mieszkanie
nie było do końca umeblowane.
Wprawdzie miałyśmy
na czym spać i jeść,
ale nasz stół był malutki.
No i był jeszcze jeden problem.
Nie podobał mi się ten pomysł.
Powiedziałam, że nawet
nie kiwnę palcem.
Nie ma mowy!
Moja siostra
nie była Świadkiem Jehowy.
Byłam całkowicie skupiona
na zdobywaniu wykształcenia
i na mojej pracy.
Czułam się samotna,
zagubiona
i bardzo, bardzo nieszczęśliwa.
Małżeństwo, które do nas trafiło,
było takie sympatyczne.
Byli zabawni, serdeczni, przystępni.
Chętnie jedli wszystko,
co było na stole —
ani trochę nie wybrzydzali.
Od początku mieliśmy wrażenie,
że znamy się od lat.
Od razu się polubiliśmy.
Zauważyłam, że
byli naprawdę szczęśliwi,
i zdałam sobie sprawę,
że wynika to ze służenia Jehowie.
Gościnność, którą moja mama
i siostra okazały braciom...
Ja jestem taka wdzięczna,
bo ich piękny przykład
ogromnie mi pomógł.
Był bodźcem,
którego potrzebowałam,
żeby zbliżyć się do Jehowy.
Poprosiłam o studium,
naprawdę się zaangażowałam
i zrobiłam postępy.
7 marca 2020 roku przyjęłam chrzest.
Zyskałam prawdziwych przyjaciół
na całe życie.
Cały czas utrzymujemy
z nimi kontakt.
Mamy nawet grupowego czata.
Nazywa się „Duża rodzinka”.
Ich pobyt był
nie tylko miłą przygodą.
Okazał się ogromnym błogosławieństwem
dla całej naszej rodziny.
Silniejsze rodziny, nowi przyjaciele
i wspomnienia na całe życie
to tylko niektóre z błogosławieństw
płynących z ofiarności.
Oczywiście nie wszystkie
wspomnienia są miłe.
Bywają w życiu chwile,
o których chcielibyśmy zapomnieć.
Wysłuchajmy z uwagą porannego
programu duchowego pod tytułem
„Wszyscy wielokrotnie grzeszymy”.
Moglibyśmy naprawdę
wiele powiedzieć
na temat tego, co jest
zapisane w Jakuba 3:2:
„Bo wszyscy
wielokrotnie grzeszymy”.
Z dalszych
wersetów wynika,
że chodzi tu głównie
o grzeszenie
albo — jak mówi przypis —
‛potykanie się’ w mowie.
Przez ostatnie lata słyszeliśmy
mnóstwo dobrych rad,
jak ulepszyć to,
co mówimy.
Znamy takie powiedzenia, jak:
„Pomyśl, zanim coś powiesz”,
„policz do dziesięciu”,
„wytęż słuch”
albo inne
przydatne wskazówki,
jak kontrolować to,
co chcemy powiedzieć.
Te wskazówki
są bardzo pomocne.
Ale przyznacie,
że mimo tych wszystkich rad
i życiowego doświadczenia
dalej ranimy innych słowami —
kłócimy się albo szukamy wymówek.
A po wszystkim myślimy sobie:
„Dlaczego ja to powiedziałem?”.
Przykład o potykaniu się,
którego użył Jakub,
jest naprawdę trafny.
Bo kiedy się potkniemy,
to jest nam głupio
i rozglądamy się, czy ktoś
tego przypadkiem nie widział.
A kiedy się pozbieramy,
to jaki jest nasz pierwszy odruch?
Patrzymy w dół, żeby zobaczyć,
o co się potknęliśmy.
Może coś po prostu
leżało na ziemi, ktoś to zostawił.
Albo może
chodnik był nierówny
i potknęliśmy się
o wystającą kostkę.
Albo zwyczajnie
byliśmy nieuważni
i poplątały nam się nogi.
Wiem coś o tym
z własnego doświadczenia.
Nie raz byłem tak zamyślony,
że gdy schodziłem po schodach,
nie zwracałem uwagi na to,
jak idę, i się potykałem.
Bywają też takie sytuacje,
co prawda rzadko,
kiedy ktoś celowo podstawi nam nogę,
bo chce, żebyśmy upadli.
To zupełnie
naturalna reakcja —
patrzysz i sprawdzasz,
co było przyczyną potknięcia.
Właśnie na tym skupimy się
podczas tego przemówienia.
To kluczowa myśl.
Każde potknięcie
to okazja do nauki.
Kiedy popełnimy błąd,
musimy poświęcić czas
i zapytać samych siebie:
„Jaka sytuacja wywołała
moją niewłaściwą reakcję?
I jak mogę lepiej zareagować,
gdy następnym razem
przydarzy mi się
coś podobnego?”.
Jeśli uświadomimy sobie, w jakich
sytuacjach mówimy coś niewłaściwego,
łatwiej nam będzie przygotować się
i panować nad swoją reakcją w przyszłości.
Dzięki temu nie powiemy czegoś,
czego byśmy potem żałowali.
Gdybyśmy w kółko i w kółko
popełniali te same błędy,
to tak naprawdę nie uczylibyśmy się
z naszych potknięć.
Jest wiele powodów,
przez które moglibyśmy
potknąć się i upaść,
na przykład wątpliwości,
strach, duma.
Ale omówmy teraz
kilka wyzwań
i zobaczmy, jak je rozpoznawać
i starać się ich unikać.
Pierwsze, o którym powiemy,
to zażyłość.
Gdy dobrze kogoś znamy,
czasami pozwalamy sobie na brak
szacunku wobec tej osoby.
Właśnie coś takiego
mogło się zdarzyć Jakubowi,
który zapisał słowa
z dzisiejszego tekstu.
Zastanówmy się przez chwilę,
jak musiał się czuć Jakub,
dorastając z Jezusem,
który był jego starszym bratem.
Może sobie myślał:
„Co, pewnie chcesz być
ulubieńcem mamusi?
Myślisz, że jesteś
taki doskonały?”.
W sumie to był.
Jak pamiętamy, Jakub początkowo
nie uwierzył, że Jezus jest Mesjaszem.
A jednym z powodów mogło być to,
że znał go przez całe życie.
Z Marka 3:21 dowiadujemy się,
co rodzina Jezusa mogła o nim myśleć.
Czytamy tam:
„Kiedy o tym wszystkim
usłyszeli jego krewni,
poszli, żeby go [Jezusa] zabrać,
bo mówili: ‚Stracił rozum’”.
Komentarz w Biblii
do studium podpowiada,
że Jakub mógł być jedną
z osób, które wypowiedziały te słowa.
W takim razie
czy możecie sobie wyobrazić,
co później czuł Jakub,
w sytuacji opisanej w 1 Koryntian 15:7?
1 Koryntian 15:7:
„Później [Jezus] ukazał się Jakubowi,
następnie wszystkim apostołom”.
Co musiał czuć Jakub,
gdy Jezus mu się ukazał
i mogli porozmawiać
ze sobą od serca?
Zapewne żałował tego,
co powiedział wcześniej Jezusowi.
Teraz już był pewien,
że Jezus jest Mesjaszem.
Przełóżmy to na nasze życie.
Czy zdarza wam się powiedzieć
do małżonka takie rzeczy,
których nigdy byście
nie powiedzieli do kogoś innego?
Czy twoi bliscy
znają twoje czułe punkty
i wiedzą, gdzie dotknąć,
żebyś powiedział coś niewłaściwego?
Może robią to świadomie,
może nie.
Zapytaj samego siebie:
„Gdyby to nie był członek rodziny,
czy zwróciłbym się do niego tak samo?”.
Jeżeli nie, to przemyśl,
jak traktujesz bliskie ci osoby
i co mógłbyś zrobić —
jak mógłbyś zareagować,
kiedy cię zdenerwują.
Chodzi o to, żeby rozpoznać,
co wywołuje u nas takie reakcje
i nauczyć się
nad nimi panować.
Nie pozwól, żeby zażyłość,
tak jak nierówny chodnik,
sprawiła, że się potkniesz.
Zauważ zagrożenie, przygotuj się
i omijaj je szerokim łukiem.
Innym wyzwaniem jest sytuacja,
kiedy czujemy się atakowani.
To kluczowe, żeby w takim
momencie zrozumieć,
jakie uczucia
się u nas pojawiają.
Jakie emocje powodują,
że reagujemy w niewłaściwy sposób?
Czy to zazdrość?
Może duma?
Albo egoizm?
Czy to dlatego, że już kiedyś
mieliśmy problemy z tą osobą?
Przemyślenie sytuacji
pomoże nam zrozumieć,
jakie emocje sprawiają,
że mówimy negatywne rzeczy.
A to pozwoli
wypracować cechy,
dzięki którym w przyszłości
lepiej zareagujemy.
Oto kilka przykładów sytuacji,
w których moglibyśmy
zareagować niewłaściwie.
„On mnie nie słucha”.
Reakcja: Mówię głośniej
albo krzyczę.
„On mnie nie szanuje”.
Reakcja: Ja też
go nie będę szanował.
„On mnie niesłusznie oskarża”.
Reakcja: Odpowiadam
atakiem, żeby się bronić.
„On mnie źle zrozumiał”.
Reakcja: Denerwuję się
i przestaję się odzywać.
W końcowej części rozdziału 3,
w wersetach 14-18,
Jakub wyjaśnia, jak negatywne
uczucia zastępować pozytywnymi.
Jakuba 3:14-18:
„Ale jeśli macie w sercach
gorzką zazdrość i kłótliwość,
to się nie przechwalajcie
ani nie kłamcie,
działając wbrew prawdzie.
Taka mądrość
nie pochodzi z góry.
Jest to mądrość ziemska,
zwierzęca, demoniczna.
Bo gdzie panuje
zazdrość i kłótliwość,
tam będzie też zamęt
i wszelka podłość.
Ale mądrość
pochodząca z góry
[tutaj wymieniono
kilka pozytywnych cech]
jest przede wszystkim czysta,
następnie
usposobiona pokojowo,
rozsądna, gotowa
okazywać posłuszeństwo,
pełna miłosierdzia
i dobrych owoców,
bezstronna, nieobłudna.
Ponadto prawość
wydaje owoc,
gdy jest siana
w pokojowych warunkach
na rzecz tych,
którzy krzewią pokój”.
Kiedy więc następnym razem
ktoś cię zaatakuje,
pomyśl, co powiesz
i jak chciałbyś zareagować.
Może nawet ćwicz sobie
takie rozmowy w myślach,
dopóki nie wypracujesz
prawidłowych reakcji.
Łatwo to zrobić,
gdy dobrze kogoś znamy.
Możemy wtedy przewidzieć,
jak taka rozmowa będzie wyglądała,
co ta osoba nam odpowie.
Rób takie ćwiczenia.
Za pierwszym razem to,
co powiesz, może nie zabrzmi dobrze,
ale nie poddawaj się
i ćwicz do skutku —
aż zareagujesz właściwie.
Oczywiście ta rozmowa
w rzeczywistości może się potoczyć
inaczej, niż to sobie
wyobrażałeś.
Ale takie ćwiczenia mają
swój cel i praktyczną wartość,
ponieważ pomagają nam
kontrolować emocje
i przypominają nam, jak ważne jest
zabieganie o pokój z innymi.
Takie przygotowanie
naszego umysłu
i wyciąganie wniosków
z dawnych potknięć
pomogą nam jeszcze lepiej
panować nad językiem.
Powtórzmy więc główną myśl:
Każde potknięcie to okazja do nauki.
Świetnie podkreśla to przykład,
którego użył Jakub w swoim liście —
Jakuba 3:6.
Porównał tu język do ognia.
Jakbyś się czuł, gdybyś
przez przypadek wzniecił pożar?
Na pewno okropnie.
Ale czy to wystarczy?
Nie. Szukałbyś
przyczyny pożaru.
Albo ktoś inny
pomógłby ci ją ustalić.
Czego by cię to nauczyło?
Na przykład, żeby nie zostawiać
czegoś na kuchence bez nadzoru
albo nie polewać wodą
palącego się tłuszczu.
Będziesz wiedział,
czego nie robić w przyszłości.
Kiedy następnym razem
potkniesz się w mowie,
możesz zrobić
coś podobnego.
Przeanalizuj sytuację.
Czego możesz się nauczyć,
żeby uniknąć złej reakcji?
Pamiętaj: Każde potknięcie
to okazja do nauki.
Kiedy nie roztrząsamy
dawnych błędów,
ale skupiamy się na lekcjach,
jakie z nich płyną,
to nasze wspomnienia —
nawet te bolesne —
mogą nam pomóc.
Głowy rodzin
pełnią odpowiedzialną rolę.
Niełatwo jest zaspokajać
wszystkie potrzeby rodziny —
fizyczne, emocjonalne i duchowe.
Zobaczmy, jak w wideoklipie
pod tytułem Nigdy się nie poddam
pewien ojciec stara się
zachować równowagę.
Od Niego nowe siły mam!
Nie poddam nigdy się!
Polegać na Nim chcę!
Od Niego nowe siły mam.
Bóg najlepiej wie,
jak umocnić mnie!
Bóg najlepiej wie.
Czasem życia bieg
nagle zmienia się.
Tak trudno mi
w tym świecie jest żyć.
Chociaż ciężar trosk
udźwignąć bym chciał,
już dobrze to wiem —
nie uniosę go sam.
Nigdy nie opuszczę rąk,
choć coraz trudniej jest.
Zawołam do Jehowy —
wiem, że On wesprze mnie!
Od Niego nowe siły mam!
Nie poddam nigdy się!
Polegać na Nim chcę!
Od Niego nowe siły mam.
Bóg najlepiej wie,
jak umocnić mnie!
Bóg najlepiej wie,
jak umocnić mnie!
Gdy pokonać chcę
górę albo dwie,
natłok myśli złych
przytłacza tak mnie.
Spokój cały czas
chcę w sercu swym mieć,
więc napełniam je
tym, co dobre jest.
Kiedy wieje prosto w twarz,
o krok nie cofnę się.
Zawołam do Jehowy —
wiem, że On wesprze mnie!
Od Niego nowe siły mam!
Nie poddam nigdy się!
Polegać na Nim chcę!
Od Niego nowe siły mam.
Bóg najlepiej wie,
jak umocnić mnie!
Bóg najlepiej wie,
jak umocnić mnie!
Bóg najlepiej wie,
jak umocnić mnie!
Nie poddam nigdy się!
Polegać na Nim chcę!
Od Niego nowe siły mam!
Bóg najlepiej wie,
jak umocnić mnie!
Głowy rodzin,
Jehowa widzi, że kochacie swoje
rodziny i troszczycie się o nie.
To nie jest łatwe,
ale jeśli się nie poddacie,
Jehowa pomoże waszej rodzinie
osiągnąć jedność i szczęście.
Seria
Wyszukujmy duchowe skarby
pomaga nam
wzbogacać czytanie Biblii.
Przed nami ostatnia
Księga Pism Hebrajskich —
proroctwo Malachiasza.
Zwróćmy uwagę, w jaki sposób
Jehowa nas oczyszcza.
Nie wierzę, że dotarliśmy
do ostatniego z dwunastu proroków!
No, zleciało
nie wiadomo kiedy.
Wiesz,
co mi bardzo pomogło?
Ta rada, żeby dowiedzieć się
czegoś o czasach,
w których spisywano
daną księgę.
Fajna rada.
To co znalazłaś
o Księdze Malachiasza?
Proroctwo Malachiasza jest nie tylko
ostatnie w Pismach Hebrajskich,
ale też ostatnie
w porządku chronologicznym.
Niestety, chociaż Jehowa okazywał
Izraelitom tyle cierpliwości,
posyłał proroków,
oni znowu
wrócili do tego, co złe.
To prawda.
Dwa pierwsze rozdziały pokazują,
co się wtedy działo.
Izraelici lekceważyli Jehowę,
na przykład składali
w ofierze chore zwierzęta.
Niektórzy nawet porzucali żony —
możliwe, że dla poganek.
A kapłanom
w ogóle to nie przeszkadzało.
Szczerze?
Gdyby to ode mnie zależało,
już bym ich spisała na straty.
Ale Jehowa tak nie robi.
Dlatego posłał Malachiasza.
Masz rację.
Wiesz, kiedy czytałem,
niektóre słowa mnie zaciekawiły.
To niesamowite,
ile się można dowiedzieć,
gdy się zwróci uwagę
na dobór słów.
Na pewno.
A o jakie słowa ci chodzi?
Rozdział 3, werset 3 mówi,
że Jehowa „usiądzie
jak wytapiacz metali (...)
i będzie oczyszczał
synów Lewiego”.
Zastanowiły mnie słowa:
„wytapiacz metali” i „usiądzie”.
Tak?
Poszperałem trochę
w BIBLIOTECE INTERNETOWEJ Strażnicy
i znalazłem taką ciekawostkę:
„W przeszłości proces
oczyszczania był czasochłonny.
Dlatego
wytapiacz częstokroć ‛siadał’,
czekając, aż ciekły metal
zacznie lśnić
jak polerowane zwierciadło,
w którym by mógł
się przejrzeć”.
I tak sobie pomyślałem,
że w sumie Jehowa właśnie tak
postępował z Izraelitami.
Pozwalał,
żeby przechodzili próby,
korygował ich i raz po raz
wysyłał do nich proroków.
Cierpliwie oczyszczał ich
pod względem duchowym.
Właśnie taki jest Jehowa.
Nawet jeśli jest
zawiedziony ludźmi,
nigdy nie traktuje ich surowo
ani łatwo z nich nie rezygnuje.
Siada i cierpliwie oczyszcza.
Tak traktował Izraelitów
i tak traktuje nas.
Możemy być oczyszczani
przez rady z Biblii
lub od przedstawicieli Jehowy
albo przez próby, które przechodzimy.
Rada może zaboleć,
a próba być naprawdę trudna
i trwać dłużej,
niż się spodziewaliśmy,
ale służą one naszemu oczyszczeniu
pod względem duchowym.
To prawda.
Ale dlaczego Jehowa tak robi?
Co nam to o Nim mówi?
To pokazuje, że Jehowa
dostrzega nasz potencjał.
I chociaż oczyszczanie
nie jest dla nas przyjemne,
to Jehowa wie,
kim w rezultacie możemy się stać.
W takim razie to nie jest kara,
tylko wyraz miłości Jehowy.
No właśnie!
Przecież Malachiasz zaczyna
swoją księgę słowami Jehowy:
„Okazuję wam miłość”.
Zobacz, jakie pytania znalazłem
w Strażnicy z 2018 roku:
„Jakie uczucia budzi
we mnie ten fragment?
Jak mogę zastosować te rady
i zasady w swoim życiu?”.
Faktycznie, świetne pytania
do przemyślenia.
I rzeczywiście, kiedy dostajemy
jakąś radę, czasami to boli.
Ale będzie łatwiej ją przyjąć,
jeśli nie zapomnimy,
że Jehowa
koryguje nas z miłości.
On widzi nasz potencjał,
nawet jeśli my go nie dostrzegamy.
A ja się zastanawiam,
czy naprawdę poddaję się
oczyszczaniu przez Jehowę?
Widzę w swojej osobowości
cechy do poprawienia,
ale jak często
modlę się w tej sprawie?
Jak reaguję na rady pochodzące z Biblii
albo od organizacji Jehowy?
Biorę je do siebie,
czy ignoruję?
A kiedy Jehowa
dopuszcza jakieś próby,
czy skupiam się na nich
i staję się zgorzkniały,
czy raczej pracuję
nad swoją osobowością —
na przykład rozwijam
łagodność i cierpliwość?
Czego Jehowa
próbuje mnie nauczyć?
To dobre pytania.
W procesie rafinacji
wysoka temperatura i czas sprawiają,
że zanieczyszczenia
wypływają na wierzch.
Kiedy więc próba, prześladowanie
albo napięta sytuacja się przeciąga,
może nam być ciężko.
Mogą się pojawić emocje i pobudki,
których się nie spodziewaliśmy.
Tak było ze mną
i, szczerze mówiąc,
nie poradziłam
sobie zbyt dobrze.
Mówiłam rzeczy,
których później żałowałam.
Zaskoczyły mnie
moje uczucia.
To dołujące.
Myślałam, że jestem
bardziej dojrzała.
Przykro mi.
Rozumiem cię.
Ale wiesz,
właśnie dlatego
ten obraz słowny
jest tak pokrzepiający.
Jehowa wie, że nasze niedoskonałości
będą dawać o sobie znać.
Spodziewa się tego.
Ale zamiast się na nich skupiać,
szuka w nas dobra.
Dlatego kiedy Jehowa pomaga
nam dostrzec jakąś słabość,
możemy to potraktować
jako okazję do pracy nad nią,
a nie jako powód,
żeby się poddać.
Świetna myśl.
Jehowa może dopuścić
jakąś trudną sytuację,
bo wie, kim w rezultacie
mogę się stać.
Na pewno bardzo się cieszy, kiedy widzi,
jak odzwierciedlamy Jego cechy.
W sumie możemy też naśladować Jehowę
w tym, jak patrzymy na innych.
Czy widzę w nich dobro?
Czy dostrzegam
ich potencjał —
to, kim mogą się stać
w nowym świecie?
A może widzę tylko ich wady?
Racja. Czy dostrzegam,
za co kocha ich Jehowa?
Może to, co mnie
w kimś drażni,
przy pewnych zadaniach
okazuje się zaletą.
Dobry wniosek.
I to samo można odnieść
do naszego małżeństwa.
Chcę się skupiać na naszych
mocnych stronach,
a nie na słabościach.
Skoro Jehowa
koncentruje się na tym,
kim staniemy się w przyszłości,
to ja też chcę tak robić —
bez względu na to,
jak długo jesteśmy po ślubie.
Tak wiele skarbów
w jednym wersecie!
No. Wyciągnęliśmy
tyle wniosków dzięki temu,
że przeanalizowaliśmy
tło wydarzeń,
zwróciliśmy uwagę
na dobór słów
i rozmyślaliśmy, jak to
zastosować w swoim życiu.
Ale w Księdze Malachiasza
jest jeszcze tyle do odkrycia!
Zawiera ona
tak wiele głębokich prawd.
Na przykład proroctwa
dotyczące Mesjasza.
Tak. Malachiasz spisał ostatnią księgę
proroczą przed przyjściem Mesjasza.
Jej treść nadal ma dla nas
duże znaczenie.
Malachiasz zapowiedział
przyjście Jana Chrzciciela,
a Jan Chrzciciel
zapowiedział przyjście Jezusa.
To niesamowite!
Poza tym jak ta księga
zwraca uwagę na to,
że Jehowa
troszczy się o kobiety?
Albo jak odnosi się do nas
określenie „szczególna własność”?
Nie mogę się doczekać,
żeby to przestudiować.
Dużo się nauczyliśmy
od tych dwunastu proroków.
Lepiej zrozumieliśmy
lojalną miłość Jehowy,
Jego miłosierdzie,
troskę i moc.
Jeszcze wyraźniej
widzimy Jego osobowość.
Tak, zobaczyliśmy Jehowę
w nowym świetle,
więc szukajmy dalej!
W Biblii jest jeszcze
tyle skarbów!
Jehowa oczyszcza nas
po mistrzowsku.
Cierpliwie koryguje każdego z nas
i całą organizację.
Warto się zastanowić:
„Jak Jehowa mi pomaga,
żebym służył Mu jeszcze lepiej?”.
W serii
Wyszukujmy duchowe skarby
mogliśmy zobaczyć
sceny z życia 12 proroków.
Żeby efekt był realistyczny,
ekipy filmowe muszą przygotować
dopracowaną scenografię:
wioskę w Izraelu,
współczesne mieszkanie w bloku
czy jakiekolwiek inne miejsce.
Chcielibyście się dowiedzieć,
jak taka praca wygląda?
Zobaczmy.
Głównym celem naszych
materiałów filmowych jest nauczanie,
dlatego chcemy
trafiać do serc.
Żeby to osiągnąć,
musimy zadbać o to,
żeby sceny wyglądały
realistycznie.
Najpierw
trzeba zdecydować,
czy możemy użyć już
istniejącego planu filmowego,
czy musimy
zbudować nowy.
Korzystamy ze środków
pochodzących z datków,
dlatego chcemy robić
z nich jak najlepszy użytek.
Wiemy, że datki pochodzą
od ciężko pracujących
braci i sióstr.
Dlatego na każdym
etapie prac
staramy się korzystać z dostępnych
środków jak najrozsądniej.
Zanim zbudujemy
nowy plan filmowy,
upewniamy się, czy nie mamy
już odpowiedniego miejsca.
Czasami bracia i siostry z okolicy
udostępniają nam swoje domy.
W innych wypadkach udaje się
uzyskać zezwolenie
na skorzystanie
z miejsc publicznych.
Albo nagrywamy w Betel.
Pewnego razu musieliśmy nagrać scenę
rozgrywającą się w szpitalu.
Ale zamiast budować nowy plan
albo jechać do szpitala,
na terenie Betel
udało się znaleźć okno,
które idealnie się
do tego nadawało.
Więc część sceny
nagraliśmy przy tym oknie,
a potem dodaliśmy
ujęcia stockowe z dzieckiem.
Dzięki temu
szybko osiągnęliśmy cel.
Ale czasem po prostu
nie mamy odpowiedniego miejsca.
I wtedy musimy rozważyć
budowę nowego planu filmowego.
Kiedy zapadnie taka decyzja,
brat odpowiedzialny za scenografię
spotyka się z zespołem
i razem ustalają,
co trzeba przygotować.
Operator filmowy
i jego zespół
robią listę ujęć
i ustawień kamery
potrzebnych do dobrego
przedstawienia historii.
Pomaga to bratu
odpowiedzialnemu
za scenografię
zrozumieć, co będzie
widoczne w każdej scenie.
Dzięki temu budujemy tylko to,
czego naprawdę potrzebujemy.
Jeśli jesteś budowlańcem,
to zazwyczaj chcesz zbudować
coś, co będzie trwałe.
Tutaj podejście
jest zupełnie inne.
Chcemy czegoś,
co łatwo jest zmontować,
a później rozmontować.
Zależy nam,
żeby to dobrze wyglądało,
ale to konstrukcja tymczasowa.
To, co robimy,
ma wyglądać jak prawdziwe,
ale niekoniecznie musi działać.
Na przykład kuchnia:
mogą w niej być
meble z drzwiczkami
i szufladami, które się nie otwierają.
Tak samo schody:
nie budujemy piętra,
ale umieszczamy
schody na planie,
żeby zasugerować,
że ono istnieje.
W ten sposób oszczędzamy
czas i pieniądze.
Przy budowie planu filmowego
często korzystamy
z tak zwanych „ścianek”.
Łatwo je z wyprzedzeniem
przygotować
i szybko się je montuje.
A po zakończeniu nagrywania
nie musimy ich wyrzucać.
Jeśli w czasie projektu
ściankę pomalowano lub
coś do niej przytwierdzono,
to ściągamy jej
wierzchnią warstwę.
Usuwamy wszystkie zszywki
i elementy montażowe.
A potem mocujemy
nowy arkusz cienkiej sklejki.
I ścianka jest jak nowa.
Niektóre z nich są w ciągłym
użyciu już od dziewięciu lat.
Kiedy tworzymy
nowy plan filmowy,
zastanawiamy się, jak można by
wykorzystać go ponownie.
Na przykład kiedy pracowaliśmy
nad opowieścią o Ezechiaszu,
poproszono nas,
żebyśmy zastanowili się,
jak najlepiej można
wykorzystać dostępne materiały.
Co ciekawe,
minęło prawie 10 lat,
a my nadal z nich korzystamy!
Więc od dawna
szukamy sposobów na to,
jak wielokrotnie
wykorzystywać te same zasoby.
Plan z historii o Jozjaszu
wykorzystaliśmy też
przy nagrywaniu historii
o Nehemiaszu i o Dawidzie.
Inny plan filmowy posłużył
jako współczesna klasa szkolna,
klasa sprzed lat,
a także jako dom
w Ameryce Południowej.
A jeszcze inny plan filmowy
wykorzystaliśmy jako Salę Królestwa
w wielu różnych produkcjach.
Jej rozmiar dostosowaliśmy
do potrzeb nagrań.
Dzięki temu wystarczy 30 osób,
żeby wyglądała na pełną.
Biblioteczka w tej Sali
może być też wykorzystana
jako inne pomieszczenia,
na przykład jako
sypialnia w czyimś domu
albo miejsce na wywiad.
Kiedy jednego planu filmowego
używamy wiele razy,
staramy się, żeby
widzowie nie rozpoznali,
że to jest to samo
pomieszczenie.
Osiągamy to dzięki
rekwizytom i meblom.
Wystarczy kilka
przemyślanych zmian,
żeby plan przeszedł
totalną metamorfozę.
Projektowanie realistycznie
wyglądających planów filmowych
daje satysfakcję,
ale jeszcze więcej
satysfakcji może dawać
wspólne szukanie kreatywnych
i prostych rozwiązań.
To prawdziwa przyjemność
współpracować z braćmi i siostrami,
którzy są tak
utalentowani i pomysłowi.
Potrafią sprawić, że zwyczajne
miejsce w obiektywie kamery
będzie wyglądało fantastycznie.
Robią to, żeby pomagać innym
uczyć się ważnych rzeczy.
To naprawdę piękne.
Materiały filmowe
to prawdziwy dar od Jehowy.
Teraz, kiedy już wiemy,
ile pracy i kreatywności
wymaga ich przygotowanie,
może zaczniemy je oglądać
z innym nastawieniem.
W tej audycji zobaczyliśmy,
jak możemy lepiej korzystać
ze swojej pamięci,
żeby podobać się Jehowie,
kiedy musimy dostosować się do zmian,
kiedy robimy coś dobrego
dla innych
i kiedy pozwalamy, żeby
Jehowa nas oczyszczał.
Pocztówka z tego miesiąca
zabierze nas do Kambodży.
Kambodża leży
w południowo-wschodniej Azji
i słynie z bogatej kultury
i smakowitej kuchni.
Na tętniących życiem bazarach
można kupić świeże składniki
niezbędne do przygotowania
słynnego dania — amok trei,
czyli rybnego curry
podawanego w liściach bananowca.
Z dala od miast
można podziwiać piękno natury.
Na północnym wschodzie
są potężne wodospady,
w lasach objętych ochroną
imponujące słonie indyjskie
i ibisy olbrzymie,
a niemal w każdej prowincji
natkniemy się
na przepiękne pola lotosów.
Kambodża słynie również z cyrkonu
w charakterystycznym kolorze
znanym jako
niebieski Cyrkon Ratanakiri.
Żeby osiągnąć ten wyjątkowy odcień,
rzemieślnicy poddają kamienie
działaniu wysokich temperatur,
co trwale zmienia
barwę tych minerałów.
Pod koniec lat
pięćdziesiątych XX wieku
do Kambodży przyjechali
pierwsi misjonarze.
Ale w roku 1965 z powodu
niestabilnej sytuacji politycznej
misjonarze tacy jak
George i Carol Crawford
musieli opuścić kraj.
Przez jakiś czas nasza działalność
była praktycznie niemożliwa.
W rezultacie przez prawie 25 lat
w Kambodży
nie było Świadków Jehowy.
Ale Jehowa nie zapomniał
o szczerych ludziach w tym kraju.
W 1993 roku Świadkowie Jehowy
zostali uznani prawnie
i misjonarze znowu
mogli tam działać.
Teraz, po 33 latach, w Kambodży
jest już przeszło 1200 głosicieli,
którzy prowadzą
1400 kursów biblijnych.
Dołączyły do nich setki
braci i sióstr z całego świata,
których przyciągnęły piękno kraju
i wspaniali miejscowi ludzie.
Mieszkańcy Kambodży
są pogodni i otwarci,
więc nic dziwnego, że przyjezdni
szybko ich pokochali.
Niedawno odbył się
pierwszy w tym kraju
Kurs dla Ewangelizatorów Królestwa.
Skorzystało z niego 20 osób.
Wśród studentów było też
małżeństwo misjonarzy,
które marzyło o takim kursie
od ukończenia Szkoły Gilead
w 1999 roku.
Dzięki temu młodzi pionierzy
mogli się uczyć razem
z doświadczonymi misjonarzami.
Dwóch absolwentów kursu
skierowano do zboru Chbar Ampov.
Ten zbór pomaga opracowywać
teren w Svay Rieng,
które leży jakieś
120 kilometrów dalej.
Tamtejsza grupa na oddaleniu
korzysta z zebrań
przez wideokonferencję,
a głosiciele ze zboru Chbar Ampov
od czasu do czasu przyjeżdżają,
żeby współpracować z miejscowymi
braćmi i ich zachęcać.
Głosiciele ze zboru Chbar Ampov
i z grupy w Svay Rieng
serdecznie pozdrawiają braci
na całym świecie.
To naprawdę zachęcające,
że bracia z różnych krajów
wysilają się w służbie dla Jehowy.
To była audycja JW Broadcasting
z Biura Głównego Świadków Jehowy.