JW subtitle extractor

Anthony Griffin: Czy naprawdę pościsz dla Jehowy? (Zach. 7:5)

Video Other languages Share text Share link Show times

Dzisiejsza myśl przewodnia
koncentruje się
na właściwym postępowaniu.
I musimy przyznać,
że dzisiaj słucha nas
wiele przykładnych braci i sióstr.
Chcemy was wszystkich bardzo
pochwalić za waszą postawę.
Ale w tym przemówieniu
skupimy się na motywach,
które pobudzają nas do takiego
przykładnego postępowania.
Na tym, co sprawia,
że robimy to, co robimy.
To przemówienie
zaczniemy od pytania,
które Jehowa
postawił swojemu ludowi,
kiedy wyzwolił go z niewoli.
Znajdziemy je
w Księdze Zachariasza 7:5.
Jehowa posłużył się prorokiem
Zachariaszem i powiedział:
„Powiedz całemu ludowi tej ziemi,
a także kapłanom:
‚Kiedy przez 70 lat pościliście
i lamentowaliście w miesiącu piątym
i w miesiącu siódmym,
[i teraz jest to pytanie]
czy naprawdę
pościliście dla mnie?’”.
Żydzi pościli, ale Jehowa
tego nie zaakceptował.
Kierowali się
niewłaściwymi pobudkami,
bo lamentowali
z powodu wyroków Jehowy.
Powinni pościć z radości
wynikającej z tego,
że Jehowa przywraca
czyste wielbienie.
Ale oni pościli,
bo spadły na nich nieszczęścia
spowodowane ich własnymi błędami.
A więc pościli
z niewłaściwych powodów.
Dlatego Jehowa zapytał ich:
„Czy naprawdę
pościliście dla mnie?”.
Można powiedzieć, że Jehowa
zadaje nam dzisiaj to samo pytanie,
które zadał wtedy Izraelitom.
Czy my, ty i ja,
naprawdę pościmy dla Jehowy?
Dlaczego robię to, co robię?
Co sprawia, że każdego dnia
wywiązuję się ze swoich zadań?
Wiele słuchających
nas dzisiaj osób
pełni jakąś formę
służby pełnoczasowej
i zasługujecie za to na
szczerą pochwałę.
Ale pewnie przyznacie,
że czasami
jesteśmy naprawdę zaabsorbowani
naszymi obowiązkami.
Ciągle pędzimy,
mamy mnóstwo zadań —
kończymy jedno, a już czeka
na nas kilka kolejnych.
To powoduje, że niekiedy
zapominamy się zatrzymać
i zapytać samych siebie:
„Dlaczego?
Dlaczego to robię?
Dlaczego służę Jehowie?
Dlaczego usługuję w Betel?
Dlaczego każdego dnia
wytrwale głoszę dobrą nowinę?
Dlaczego odwiedzam zbory —
i to tydzień za tygodniem?
Dlaczego biorę udział
w budowach
i konserwacji
obiektów teokratycznych?
Dlaczego szkolę innych,
na przykład uczestników KEK-u,
nadzorców obwodów albo starszych?”.
Prawdziwej wartości naszej służby
nie określają liczby ani to, co robimy.
Dla Jehowy znaczenie ma to,
dlaczego coś robimy.
On bada nasze serca.
Dobrze to pokazują słowa,
które Jehowa wypowiedział do Samuela,
kiedy miał on namaścić
nowego króla Izraela.
Przeczytajmy dobrze znany
nam werset z 1 Samuela 16:7.
Czytamy tu:
„Lecz Jehowa rzekł do Samuela:
‚Nie zwracaj uwagi
na jego wygląd
[oczywiście
chodziło tu o Eliaba]
ani na wysoki wzrost —
to nie jego wybrałem’”.
Ale dlaczego
Jehowa go nie wybrał?
Bo był za wysoki?
Nie. Jehowa nie zwracał uwagi
na jego wzrost.
Patrzył raczej na to,
co miał on w sercu.
Widział wojownika,
ale nie materiał na króla.
Eliabowi brakowało
dwóch istotnych rzeczy,
które powinien mieć król:
odwagi i właściwej oceny sytuacji.
Skąd to wiemy?
Z rozdziału 17, a wersetu 11
dowiadujemy się, że Eliaba,
tak jak innych Izraelitów,
ogarnął strach przed Goliatem.
Czyli brakowało mu odwagi.
Jeszcze później w rozdziale 17
czytamy o Dawidzie,
który odważnie staje w obronie
imienia Jehowy i pyta:
„Kim w ogóle jest ten (...) Filistyn,
że szydzi z wojsk Boga żywego?”.
A w wersecie 28
Eliab błędnie ocenia Dawida.
Zarzuca mu zuchwałość
i złe pobudki.
Eliab niewłaściwie ocenił sytuację.
Nie okazał się gotowy.
Był na polu bitwy,
ale zapomniał, dla kogo walczy.
Dlatego w dalszej części
wersetu 7, rozdziału 16,
Jehowa powiedział do Samuela:
„Bóg patrzy inaczej niż człowiek,
bo człowiek patrzy na to,
co jest widoczne dla oczu,
ale Jehowa patrzy na serce”.
To pomaga nam
zrozumieć sedno sprawy —
czego Jehowa tak naprawdę
od nas oczekuje.
On ceni to, co dla Niego robimy
na tym symbolicznym polu bitwy.
Ale bardziej interesuje Go to,
dlaczego robimy to,
co robimy, dla kogo walczymy.
Zobaczmy Jeremiasza 17:10.
Czytamy tu:
„Ja, Jehowa, badam serce,
wnikam w najskrytsze myśli,
żeby każdemu oddać
według jego dróg,
stosownie do rezultatów
jego postępowania”.
Inne tłumaczenie oddaje to tak:
„Przenikam serce człowieka.
Sięgam do korzeni spraw.
Widzę ludzi takimi,
jakimi naprawdę są,
a nie takimi, jakich udają”.
Dobrze się to łączy
z trzeźwiącą myślą
ze Strażnicy
z 15 czerwca 1995 roku.
Pochodzi ona z artykułu:
„Co cię pobudza do służenia Bogu?”.
Czytamy tu:
„Niedoskonali ludzie mają
skłonność do oceniania drugich
na podstawie tego,
co robią, a nie kim są”.
Dalej czytamy:
„Niekiedy nawet patrzymy
w ten sposób na samych siebie.
Czasami możemy przykładać
zbyt dużą wagę do uczynków
[może sobie myślisz:
„Przecież jestem na polu bitwy”],
jakby tylko one stanowiły
o naszym usposobieniu duchowym.
Łatwo wtedy zapomnieć,
że znacznie ważniejsze jest
analizowanie swych pobudek” —
dla kogo walczymy.
Czytając to, pomyślałem sobie:
„Oj, czasem też tak mam”.
Niekiedy możemy być
tak pochłonięci czy zajęci pracą,
że zapominamy zapytać siebie:
„Dlaczego?
Dlaczego się tak wysilam?
Co jest w moim sercu?
Dlaczego robię to, co robię?
Dla kogo walczę?
Jakie są moje pobudki?”.
Pewna siostra przyznała:
„Wyruszałam do służby,
chodziłam na zebrania, studiowałam,
modliłam się, ale wszystko
robiłam automatycznie,
zupełnie nie angażując
w to swoich uczuć”.
Więc co powinno nas pobudzać
do służenia Jehowie?
Czy robimy to dla przywileju,
żeby zadowolić nadzorcę
albo żeby otrzymać życie wieczne?
Jeśli głębiej
zastanowimy się nad tym,
dlaczego coś robimy,
to uświadomimy sobie,
że naszą główną motywacją
jest miłość do Jehowy.
Skalę tej miłości
opisał Jezus
w Ewangelii
według Marka 12:30.
Zobaczmy to miejsce:
„A ty masz kochać Jehowę,
swojego Boga,
całym sercem, całą duszą,
całym umysłem i całą siłą”.
Siłę tej miłości
wyjaśniono w komentarzu
do wersetu 30
w Biblii do studium.
Powiedziano tam tak:
„Zakresy znaczeniowe
czterech pojęć użytych w tym wersecie
(serce,
dusza,
umysł
i siła)
w dużym stopniu się pokrywają.
Podkreśla to w sposób
najmocniejszy z możliwych,
że powinniśmy
darzyć Boga
miłością
bezgraniczną, zupełną”.
Właśnie taka
powinna być miłość,
która motywuje nas
do służenia Jehowie —
absolutna, kompletna.
Więc Jehowa oczekuje
od każdego z nas,
że będziemy kochać Go
całym sercem, umysłem, duszą i siłą.
Jednocześnie bierze
pod uwagę fakt,
że „jesteśmy prochem”
i bardzo nas to pociesza.
On oczekuje, że po prostu
damy Mu to, co mamy najlepszego.
Nasze możliwości,
warunki czy stan zdrowia
mogą ulec zmianie z roku na rok,
a może nawet z dnia na dzień.
Ale pamiętajmy
słowa z Przysłów 21:2:
„Jehowa bada serca” —
serca, nie statystyki.
Rozumie, że możemy mieć ograniczenia,
na które nie mamy wpływu.
Dotykają nas problemy finansowe,
zdrowotne, emocjonalne
i wiele innych.
Jehowa jest doskonały,
ale nie jest perfekcjonistą.
Jehowa nie ma
wobec nas nierozsądnych
ani nierealistycznych oczekiwań.
Jeśli motywuje nas miłość —
zupełna, bezgraniczna
miłość do Boga —
będziemy robić wszystko,
co możemy,
żeby w naszych obecnych
warunkach w pełni służyć Jehowie.
Więc od czasu do czasu
zatrzymaj się
i zapytaj siebie: „Dlaczego?
Dlaczego robię to, co robię?
Co pobudza mnie
do służenia Jehowie?”.
I kiedy Jehowa zapyta:
„Czy naprawdę
pościliście dla mnie?”,
z pełnym przekonaniem
powiemy: „Tak”
i robiliśmy to
z głębi naszych serc
pobudzani miłością do Jehowy
i wdzięcznością za zadania,
które od Niego otrzymaliśmy.